header
 

Efekty audycji Adventist World Radio w Nigerii

Efekty audycji Adventist World Radio w Nigerii– Opowiem wam coś wspaniałego – zaczął doktor Leke Owolabi.

 

Owolabi pełni funkcję przewodniczącego Północno-Zachodniej Nigeryjskiej Unii Misyjnej. Nigeria jest najludniejszym krajem Afryki, w którym żyje obok siebie przeszło dwieście pięćdziesiąt grup etnicznych. Adwentyści stanowią niewiele ponad jedną setną promila populacji.

 

Otóż Owolabiego doszły słuchy, że w niewielkiej wiosce Lomordu w przygranicznym stanie Taraba szesnaście osób z około stu mieszkańców zaczęło słuchać krótkofalowych audycji Światowego Radia Adwentystycznego (ang. AWR), nadawanych w języku hausa. Kiedy w ich ślady poszli sąsiedzi, liczba słuchaczy AWR sięgnęła wkrótce trzydziestu ośmiu osób.

 

Ludność na tych terenach wyznaje rdzenne religie, chrześcijaństwo i islam. Słuchacze programów AWR sprawdzali wszystko w swoich Bibliach. Przekonani o prawdziwości nauki o świętości soboty jako dnia Pańskiego, postanowili zacząć ją obchodzić.

 

Niedługo potem, zapragnąwszy odszukać Kościół głoszący te radiowe przesłania i przystać do niego, udali się do Jalingo, stolicy stanu Taraba, w której znaleźli adwentystyczny kościół. Na szczęście, zastali wyznawców.

 

Po przedstawieniu się spytali:

 

– Czy to wy robicie audycje AWR? Bardzo nam się podobają.

 

Brat przewodniczącego Owolabiego, należący akurat do zboru (parafii) w Jalingo, zadzwonił do Lekego podzielić się wieścią o niespodziewanych gościach. Leke powiedział sobie w duchu: „Jeśli to prawda, chcę ich zobaczyć na własne oczy!”. Z tą myślą, wziąwszy skarbnika unii, wyruszył w długą podróż na północ do Lomordu. Najpierw przemieszczali się drogą powietrzną, potem przesiedli się na motory, którymi musieli niekiedy pokonywać tereny zalane wodą.

 

Po dotarciu do wioski okazało się, że nowa grupa sabatarian postawiła sobie prosty, kryty strzechą kościółek z prętów bambusa na działce ofiarowanej przez ich wodza, bogatego rolnika.

 

– Mówię wam, to był najlepszy kościół, w jakim wielbiłem Boga – ekscytował się Owolabi – i najlepsza sobota w moim życiu jako przywódcy kościoła. Nie żartuję! Ileż było we mnie emocji.

 

W zborze obecnych było osiemdziesiąt pięć osób, w tym wódz dwudziestu wiosek.

 

– Teraz mamy już utorowaną drogę do kontaktów z innymi ludźmi w tym rejonie – stwierdził Owolabi. – Chcemy dotrzeć z ewangelią do pozostałych dziewiętnastu wiosek! Jako Kościół, jako duchowi przywódcy, pracujemy tam, gdzie pracuje Bóg.

 

Przewodniczący unii po powrocie do biura podzielił się swoją radością z innymi adwentystycznymi przywódcami i zaproponował pewną kwotę na wsparcie finansowe nowego zboru. Gdy skarbnik ocenił, że to za dużo, Owolabi odparł:

 

– Gdy ja, przewodniczący, udaję się na północ Nigerii przeprowadzić kampanię ewangelizacyjną i po powrocie mówię o pozyskaniu dziesięciu osób, wszyscy mi winszujecie. Tam jest trzydzieści osiem osób, na których nie wydaliśmy ani grosza. Nie będziemy teraz na nich skąpić!

 

Niedługo potem przywódcy, przychyliwszy się do propozycji Owolabiego, zatrudnili pioniera misyjnego, który obecnie już drugi rok pracuje wśród mieszkańców Lomordu i okolic. Znalazły się też pieniądze na postawienie kościoła z cegły. Ba, unia przeznaczyła na misję w tym rejonie 30% swojego rocznego budżetu ewangelizacyjnego. Planuje się też zorganizowanie zjazdu słuchaczy, prawdopodobnie pod koniec roku, w zależności od terminów pory suchej, roku szkolnego i akademickiego oraz okresów siewu i żniw.

 

– Bardzo sobie cenimy ogrom pracy, którą AWR wykonuje w Nigerii – mówi Owolabi. – Radio FM nie możne tu dotrzeć, ale za pośrednictwem radiofonii krótkofalowej ewangelia może pokonywać duże odległości. W ubiegłym roku otrzymaliśmy anonimowy list z datkiem na zakup radioodbiorników na tym terenie. Jeśli uda nam się rozpowszechnić wśród ludzi więcej odbiorników, cuda w północnej Nigerii zadziwią was. Dziękujemy Wszechmocnemu Bogu za jego dzieło i dziękujemy AWR za działalność w tym rejonie.

 

W nigeryjskim studiu AWR, znajdującycm się na terenie Babcock University, radiowcy produkują audycje w językach: hausa, ibo i joruba.

 

– Nie dalibyście wiary, jak wielki jest odzew na nasze programy – mówi Femi Kuewumi, dyrektor studia. – Słuchacze dzwonią do studia co pięć minut, dostajemy też wiele SMS-ów. Szczególnie wiele sygnałów otrzymujemy od słuchaczy audycji w języku hausa. Według jednego z raportów, programy AWR zajmują w stanie Taraba drugie miejsce pod względem odzewu ze strony odbiorców. To istny cud, gdyż na północy Nigerii panuje głównie islam. Ishaya Zachariah, nasz producent programów w języku hausa, jest bardzo oddanym pracownikiem. Mając takiego człowieka w zespole, można spokojnie iść spać. Wykazuje wiele inicjatywy przy realizacji programów.

 

– Udając się do Lomordu – kontynuuje Kuewumi – brat Owolabi nie tylko zobaczył, czego dokonało AWR, ale też wiele uczynił, aby wesprzeć naszą działalność. Po tym, co zobaczył, wie już, jaki wpływ ma AWR. Teraz, jak mówi, rozumie, że Światowe Radio Adwentystyczne idzie w awangardzie, a po nim kroczą żeńcy. Jego postawa bardzo podniosła na duchu naszą ekipę. Owolabi to wyjątkowy, przekonujący lider. Kiedy coś postanowi,to tak będzie.

 

Misja w Nigerii niesie wiele wyzwań. Nieraz gdy terminy gonią, wysiada elektryczność. Producenci pracują na starym sprzęcie (względem obecnych standardów AWR) i nie mają wystarczających środków, aby rozwijać duchowość słuchaczy, wysyłając im materiały. Ponadto w zespole brakuje technika, więc producenci robią, co mogą, żeby tylko sprzęt się nie popsuł.

 

Kilka miesięcy temu ceny benzyny poszybowały w górę, co odbiło się na każdym aspekcie życia codziennego Nigeryjczyków.

 

– Ludzi nie stać było nawet na zadzwonienie do studia – opowiada Kuewumi – a wolontariuszy na przyjazd do niego. Musimy racjonalnie gospodarować paliwem. Do tego w kraju zrobiło się niebezpiecznie.

 

W opinii Kuewumiego jednym z największych problemów jest miejscowe ugrupowanie islamskie.

 

– Kiedyś można się było w trudnych czasach schronić w kościele – wyjaśnia – dziś domy modlitwy jako pierwsze są narażone na ataki i ludzie boją się chodzić na nabożeństwa. Pomimo to Bóg przydał nam nowych braci i nowe siostry w rejonie Lomordu. Potrzebujemy modlitw w tej intencji, bo otworzyły się przed nami wielkie możliwości. Napotykamy na wiele przeszkód, ale z Bożą łaską wszystkie je pokonujemy.

 

© Adventist World Radio
Shelley Nolan Freesland, dyrektor ds. public relations AWR
Tłum. Paweł Jarosław Kamiński

 

Przewiń w górę^
Archiwum newsów

Zobacz wiadomości z:

2013 (20)
marca (1)
lutego (14)
stycznia (5)
2012 (115)
2011 (112)
2010 (102)
2009 (23)
2008 (3)
2007 (7)
Nowości video

Szkoła Sobotnia Hope Channel - Lekcja VIII

Nowości audio

JavaScript is disabled!
To display this content, you need a JavaScript capable browser.
Zapraszamy do wysłuchania audycji nt. działalności Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Belize i na Jamajce. (09:30) Zapraszamy do wysłuchania audycji nt. Michała Beliny-Czechowskiego, pioniera Adwentyzmu w Europie. (09.14)Zapraszamy do wysłuchania uroczystości ordynacji pastorskiej z Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Warszawie. (58:01)Zapraszamy do wysłuchania radiowego nabożeństwa Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Chełmnie. (57:47)
Zapraszamy do wysłuchania radiowego nabożeństwa Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Giżycku na Mazurach. (58:01)

 


Partnerzy medialni