header
 

Pułapka szklanego ekranu

Pilot TV Odkąd dzieci wyfrunęły z rodzinnego gniazda, rozwódce Pat przyszło mieszkać samej. Uzależniła się. Wbita w ukochany wyściełany fotel z podnóżkiem, oglądała niewolniczo telewizję. – Uciekając przed samotnością – wyznała – zwróciłam się do szklanego ekranu.
Tak się zagalopowałam, że skakałam po kanałach dla znalezienia już nie ulubionego programu, tylko czegokolwiek. Nieraz budziłam się o drugiej, trzeciej w nocy, zasnąwszy wcześniej przed telewizorem. Oglądałam często rzeczy, o których nigdy bym nie chciała przeczytać w książce, i było mi z tego powodu naprawdę źle.

Takich nałogowców jak Pat jest więcej. W Stanach Zjednoczonych w 99% gospodarstw domowych znajduje się telewizor, co stanowi większy odsetek aniżeli tych wyposażonych w lodówki czy hydraulikę. Amerykanie spędzają na oglądaniu telewizji połowę wolnego czasu: w przeciętnym domu telewizor nie gaśnie przez 7 godzin w ciągu dnia; każda dorosła osoba spędza przed ekranem 4 godziny na dobę, co daje 28 godzin tygodniowo, a w skali rocznej dwa miesiące bezustannego wpatrywania się w telewizor.

Amerykańskim nastolatkom telewizja zajmuje średnio więcej czasu niż jakakolwiek inna aktywność, poza spaniem. Naukowiec i psycholog dr Jane Healy zauważa, że „według szacunków dzieci w wieku 3-5 lat (kulminacyjny moment okresu krytycznego rozwoju poznawczego mózgu) spędzają przed ekranem telewizora 28 godzin na tydzień, uczniowie szkół podstawowych 25, średnich 28, przy czym na odrabianie lekcji poświęcają około sześciu godzin”. Kiedy dołożyć do tego gry wideo, okaże się, że wiele nastolatków przesiaduje przed telewizorem albo przy konsoli od 35 do 55 godzin tygodniowo.

Wpływ telewizji na mózg

Wziąwszy pod uwagę powyższe statystyki, hipnotyczne i potencjalnie uzależniające oddziaływanie telewizji na mózg (czy to młodszych, czy starszych) daje dużo do myślenia. Jeden z naukowców stwierdził: „Nadmierne pragnienia niekoniecznie dotyczą substancji fizycznych. [...] Większość kryteriów uzależnienia od substancji psychoaktywnych można z powodzeniem zastosować do telemaniaków”.

Chociaż ludzie mówią, że podczas oglądania telewizji są bardziej odprężeni i mają większe poczucie bierności, wraz ze zgaszeniem telewizora znika odprężenie, ale co gorsza – pozostaje poczucie bierności i obniżonej czujności. O ile aktywność stanowiąca dla mózgu wyzwanie powoduje wzrost liczby i siły powiązań neuronowych zaangażowanych w nią, część osób twierdzi, że telewizja w jakiś sposób „wchłania, wysysa ich energię, wyczerpując organizm”. Nałóg Pat wpędzał w przygnębienie zbytnio męczył, aby mogła się angażować w robienie czegoś innego.

Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest to, że oglądanie telewizji wiąże się na ogół z biernym przyjmowaniem informacji przez mózg. Jak zauważa doktor medycyny Jeff Victoroff, autor książki Saving Your Brain (Ratuj swój mózg): „Docieramy oto do kluczowej kwestii dotyczącej mózgu i stymulacji umysłu: bierne doznania w niewielkim stopniu oddziałują na mózg osoby dorosłej. Aby nasz mózg stale się uczył i wzrastał, musi wyzwalać aktywne reakcje na wyzwania poznawcze”. Mówiąc prościej: do rozwoju mózgu telewizja przyczynia się w stopniu nikłym lub żadnym.

Niemniej jednak według neurologa dr. Antonia Domasio telewizja w pewien sposób na mózg oddziałuje: wskutek natłoku informacji zwiększa ryzyko emocjonalnej neutralności, ponieważ mózgowy ośrodek informacji otrzymuje dane i przetwarza je w dużo większym tempie aniżeli ośrodek emocjonalny.

W trakcie wiadomości brutalnym, krwawym scenom często towarzyszą u dołu ekranu napisy pokazujące wyniki meczów koszykówki albo notowania akcji na giełdzie. – Obraz przedstawiający jakieś wydarzenie albo osobę może się pojawić błyskawicznie – mówi Domasio – ale jego ocena emocjonalna wymaga kilku sekund, co na dłuższą metę może osłabić nasze normy etyczne. Można się znaleźć w emocjonalnie neutralnym świecie.

Sceny przesuwają się jedna za drugą – przytakuje Victoroff – i bez względu na to, jak są przerażające, przelatują tak szybko, że nie mamy czasu odebrać emocjonalnie grozy danego wydarzenia.

Gra w oglądalność

Psychiatra Richard Winter w książce Still Bored in a Culture of Entertainment (Stale znudzeni w kulturze rozrywkowej) wskazuje kolejne poważne niebezpieczeństwo oglądania telewizji. Ostatecznym celem programów i filmów w telewizji jest oglądalność, gdyż jej wskaźniki przyciągają reklamodawców, a ci przynoszą dochód. Summa summarum telewizyjny biznes kręci się nie tyle wokół informacji, ile wokół reklam, rozrywka zaś stanowi środek do osiągnięcia niezwykle ważnego celu, jakim jest zarobienie na reklamach.

Rezultat jest taki, że wielu widzów, którzy nie skończyli jeszcze dwudziestu lat, obejrzało już przeszło milion reklam. A czego się z nich uczą? – Dzieci tego, że są najważniejszą osobą we wszechświecie – pisze Winter – że należy ulegać impulsom, nie wolno się godzić na ból i że remedium na wszelkiego typu cierpienia jest taki czy inny produkt. Przyswajają sobie dziwaczną mieszankę niezadowolenia i postawy roszczeniowej. Płynący z reklam przekaz tak działa na nasze dzieci, że zaczynają patrzeć tylko we własny pępek, działać pod wpływem chwili i popadać w uzależnienie.

Podobnego zdania jest pisarz Henry Lebalme. – Paradoksalnie – mówi – ten nadmiar bodźców, informacji, reklamy i rozrywki doprowadził do niespodziewanego skutku w postaci znudzenia. Jeżeli bodźce docierają do nas zewsząd, dochodzimy do punktu, w którym nie potrafimy już na nic reagować bardzo żywo. […] Kiedy stoi przed nami tak wiele możliwości, przeważnie przestajemy dostrzegać różnice między nimi i nie umiemy dokonać wyboru, więc przestajemy zwracać uwagę na cokolwiek.

Ale to nie jedyny aspekt telewizji, który wpływa na uwagę dzieci i dorosłych. Umiejętność skupienia uwagi na zadaniu to wewnętrzny wybór, telewizja jednak przelatującymi w ułamkach sekundy obrazami, nagłymi zbliżeniami i napastliwymi dźwiękami sztucznie manewruje mózgiem, burząc niektóre z jego naturalnych murów obronnych i zmuszając do koncentracji, co z kolei ostrzega przed nadciągającym niebezpieczeństwem mózgowy ośrodek nagrody, ośrodek strachu i ośrodek odpowiadający za odbiór nowości. Zjawisko to utrzymuje nas w stanie ciągłej gotowości (zmusza do czujności) niezależnie od tego, czy tego chcemy czy nie, oraz może się przyczynić do hiperaktywności, frustracji i drażliwości.

Gdy mądrze korzystamy z telewizji, może być ona źródłem nauki, informacji, rozrywki, a nawet odprężenia. Powstają dobre programy na temat nauki, historii, przyrody, religii, sztuki i ludzkich zainteresowań, mogące niekiedy dostarczyć przyjemnej rozrywki i zaciekawić nową dziedziną wiedzy. Wiedzę na wyższym poziomie zdobywa się jednak poprzez aktywny wysiłek umysłowy, do którego telewizja na ogół nie pobudza.

Właśnie w taką pułapkę wpadła Pat. Zorientowawszy się, że uzależnienie od telewizji okrada ją z niezbędnych kontaktów z ludźmi i co za tym idzie – przygnębia i męczy, zapisała się na seminarium „Życie bez kajdan”, uczące, jak się wyzwolić od uzależnień przekładających się na konkretne zachowania oraz jak znaleźć skuteczne narzędzia do wyrwania się z zaklętego kręgu, w którym się znalazła.

– Poszłam na seminarium – opowiada – i kupiłam książkę Living Free (Życie bez kajdan), bo wiedziałam, że potrzebuję pomocy. Po zastosowaniu w praktyce metod duchowych i instrumentów do zmiany trybu życia czuję się jak nowo narodzona. Cieszy mnie praca w ogrodzie i spacery. Mam więcej czasu na dobre książki, odwiedzanie sąsiadów i udzielanie się w przedsięwzięciach organizowanych przez społeczność lokalną. Czuję, że wzrastam duchowo i lepiej potrafię się uporać z codziennymi problemami bez uciekania od nich. Więcej dbam o zdrowie i w końcu znowu cieszę się życiem.

Zamiast telewizji

Co robić, zamiast oglądać telewizję? Ciepłe spotkania z bliskimi wpływają pozytywnie na hormony w mózgu związane z dobrym samopoczuciem i szczęściem.

Zaangażowanie się w ambitne nowe zadanie, przedsięwzięcie albo hobby zwiększa ogólną umiejętność sprostania trudnościom i uczy właściwych reakcji na nowe doznania. Nastrój polepsza też ogromnie aktywność fizyczna na świeżym powietrzu – czy to w postaci pracy w ogródku, wspinaczki czy jazdy na rowerze.

Zabawy ze zwierzętami, czerpanie radości z chwil, gdy nie buczy żadne radio ani telewizor, oraz kontakty z ludźmi znajdującymi się w potrzebie – wszystko to są sposoby, dzięki którym poprawia się i praca mózgu, i stosunki międzyludzkie. Ambitna, inspirująca i dająca do myślenia lektura polepsza zdolność radzenia sobie mózgu z problemami i stresem.

Znajdując czas na dostarczenie mózgowi rozmaitych świeżych owoców, zbóż, warzyw, roślin strączkowych i orzechów, zasilimy go w składniki odżywcze niezbędne dla zachowania wstrzemięźliwości, położenia kresu huśtawce nastrojów i zwiększenia wydajności mózgu. Jeśli alkohol, nikotynę i zawierające kofeinę napoje zastąpimy wodą i zdrowymi płynami, wzmocnimy psychofizyczną wytrzymałość oraz wyeliminujemy nienaturalne stany nadmiernego pobudzenia i spadku aktywności, które są nimi spowodowane.

Jednak, rzecz najważniejsza, Biblia uczy, że osobistym, niezawodnym przyjacielem, „bardziej przywiązanym niż brat” (Prz 18,24 Biblia poznańska) jest Bóg oraz że jego obecność, potęga i oferta życia wiecznego są dostępne każdemu, kto w czasie potrzeby zwróci się do niego o pomoc.

Ile to za dużo?

W sierpniu 1999 roku Amerykańska Akademia Pediatryczna (AAP) wydała poradniki, zgodnie z którymi dzieci poniżej drugiego roku życia nie powinny w ogóle oglądać niczego na szklanym ekranie. W przypadku dzieci od dwóch lat wzwyż rodzice powinni zachować daleko idącą ostrożność, przykładowo ograniczać czas oglądania telewizji, pomagać maluchom rozwijać umiejętności korzystania z tego środka masowego przekazu do kwestionowania, analizowania i oceniania treści podawanych w telewizji, jak również czynnie uczestniczyć w oglądaniu telewizji przez swoje pociechy. AAP odradza też umieszczanie w dziecięcych sypialniach telewizora, dlatego że telewizja ujemnie wpływa na wczesny rozwój mózgu.

Badania podobne do tych, którymi w Szpitalu Dziecięcym w Seattle kieruje dr medycyny Dimitri Christakis*, wykazały, że każda godzina telewizji oglądanej dziennie przez dzieci w wieku 1-3 lat zwiększa o niemal 10% ryzyko wystąpienia problemów z koncentracją (m.in. ADHD) w wieku 7 lat, i to niezależnie od treści programów ani filmów.

© Vicki Griffin, Signs of the Times, 1/2008
tłum. Paweł Kamiński dla www.adwentysci.waw.pl

Ewentualne kopiowanie tekstu dozwolone wyłącznie za podaniem źródła oryginalnego
oraz źródła tłumaczenia (jak powyżej) po konsultacji z redakcją serwisu.
* Dimitri Christakis, Early Television Exposure and Subsequent Attentional Problems in Children, Pediatrics, 2004.
Przewiń w górę^
Archiwum newsów

Zobacz wiadomości z:

2013 (20)
marca (1)
lutego (14)
stycznia (5)
2012 (115)
2011 (112)
2010 (102)
2009 (23)
2008 (3)
2007 (7)
Nowości video

Szkoła Sobotnia Hope Channel - Lekcja VIII

Nowości audio

JavaScript is disabled!
To display this content, you need a JavaScript capable browser.
Zapraszamy do wysłuchania audycji nt. działalności Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Belize i na Jamajce. (09:30) Zapraszamy do wysłuchania audycji nt. Michała Beliny-Czechowskiego, pioniera Adwentyzmu w Europie. (09.14)Zapraszamy do wysłuchania uroczystości ordynacji pastorskiej z Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Warszawie. (58:01)Zapraszamy do wysłuchania radiowego nabożeństwa Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Chełmnie. (57:47)
Zapraszamy do wysłuchania radiowego nabożeństwa Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Giżycku na Mazurach. (58:01)

 


Partnerzy medialni