header
 

Zmiany na Facebooku – po co i dlaczego?

Zmiany na Facebooku – po co i dlaczego?Mój znajomy na słowa osoby, która wspomniała o nowej serii zmian na Facebooku, zareagował jak oparzony:

– Nie znoszę tego w Facebooku! Wprowadzają te zmiany, bo mają takie widzimisię. Żeby nawet coś dobrze działało, i tak się tego czepią.

Najwyraźniej stało się ostatnio modne psioczyć na Facebooka bez uprzedniego sprawdzenia, jakie możliwości dają poszczególne zmiany. Niewielu zadaje sobie trud pomyślenia, że przecież mogą być one znacznym ulepszeniem, tak jak w przypadku zmian z września 2011 r. Poniżej wyjaśnię, dlaczego tak uważam.

***

Facebook musi od czasu do czasu ulepszać swój interfejs. Inaczej pogrąży się w marazmie i zostanie w tyle. Zastój oznacza dla marki śmierć i Facebook dobrze o tym wie. Konkurencja nie śpi, a na imię jej Google+.

Facebook powstał dla pieniędzy, nie dla samej przyjemności internautów. Ogłoszeniodawcy płacą za umieszczanie na nim reklam, więc jeśli użytkownicy masowo przerzucą się na Google+, źródło dochodów wyschnie. Facebook musi więc bacznie śledzić, czym Google+ przyciąga internautów, i wymyślać tak samo (albo i bardziej) atrakcyjne wabiki.

Co takiego odkryli twórcy Facebooka? Kręgi. Może trochę rzecz upraszczam, ale w zasadzie powodem, dla którego ludzie wolą Google+ niż Facebooka, jest funkcja o nazwie „Kręgi”.

Google+ zawdzięcza atrakcyjność dokładnie temu, co Facebook wprowadził u siebie we wrześniu, z tym że Facebook na określenie tej funkcji nie używa fajnej, żargonowej nazwy.

Zwróćmy uwagę: Kręgi na Google+ = Listy na Facebooku. Funkcja „Listy” jest nowym dodatkiem umożliwiającym grupowanie znajomych. Twórcy Facebooka wzięli sobie do serca popularność kręgów i stworzyli ich własną wersję.

Kręgi umożliwiają przeglądanie wpisów dokonanych jedynie przez objętych nimi znajomych. Funkcja pozwala też dokonywać wpisy, które mogą być oglądane jedynie przez wybrane grono znajomych. Można by rzec, że Google+ zapewnił użytkownikom dużą kontrolę prywatności.

Identyczną rolę pełni Facebookowa funkcja „Listy”. Po dodaniu znajomych do poszczególnych list możemy kliknąć dowolną listę, aby przejrzeć aktualności jedynie od osób z tego grona. Tak samo zdjęcia, zmiany statusu itd. można udostępnić tylko znajomym z wybranych list.

Jedynym obszarem, który twórcy Facebooka przeoczyli, są dwa kręgi na Google+, automatycznie zapełniające się nowymi znajomymi: jeden obejmuje wszystkich znajomych, drugi (tzw. kręgi rozszerzone) wszystkich znajomych plus znajomych znajomych.

Zwróćmy uwagę: Kręgi rozszerzone na Google+ = Znajomi znajomych na Facebooku. Chociaż nie można stworzyć listy „Znajomi znajomych”, można utworzyć własną listę ze wszystkimi znajomymi. I nazwać ją „Wszyscy” albo „Wszyscy znajomi”, a najlepiej „Najnowsze”, bo przeglądanie aktualności od osób z listy ze wszystkimi znajomymi odpowiada trybowi wyświetlania „Najnowsze”, którego wielu ludziom brakuje z przedwrześniowego interfejsu Facebooka.

Jedynym minusem z tym związanym jest sytuacja, gdy ma się kilkuset (lub więcej) znajomych. Trudno wtedy zabrać się do stworzenia odręcznie listy ze wszystkimi znajomymi. PUNKT DLA GOOGLE+.

Facebookowe listy są jednak w gruncie rzeczy lepsze niż kręgi na Google+. Kręgi bowiem służą tylko grupowaniu znajomych. Nie odkryłem jeszcze, jak można wygodnie przejrzeć same zdjęcia, które wszyscy moi znajomi zamieścili na Google+. A właśnie taka metoda przeglądania Facebooka należy do moich ulubionych. Można przeglądać aktualności pod kątem samych zdjęć, samych linków, samych notatek itd. Google+ takich możliwości nie ma. PUNKT DLA FACEBOOKA.

Słowem, zmiany na Facebooku dają możliwości, które są największymi zaletami Google+, a nawet przewyższają je dzięki opcji filtrowania i treści, i znajomych – a mimo to wszyscy na Facebooka psioczą! Gdzie tu sens, gdzie logika?

Oto jak najlepiej wykorzystać wrześniowe ulepszenia. W lewym pasku znajdują się różne funkcje zgrupowane w kilku kategoriach. Na samej górze widnieje kategoria „Ulubione”. Można do niej przenieść wszystkie funkcje z innych kategorii.

Jak to zrobić? Odpowiednik kręgów z Google+ znajdziemy w kategorii „Listy”. Po najechaniu kursorem na wybraną listę i kliknięciu ikonki ołówka, która pojawi się obok niej, klikamy opcję „Dodaj do ulubionych”. Jeśli nie widzimy listy, która powinna tam być, klikamy opcję „Więcej”, która pojawi się, gdy najedziemy kursorem na nazwę kategorii. Wówczas pokażą się wszystkie listy, które utworzyliśmy, z ikonką ołówka umożliwiającą dodanie określonej listy do kategorii „Ulubione”.

Jeżeli, podobnie jak ja, lubicie przeglądać aktualności pod kątem samych zdjęć, powtarzamy powyższą procedurę dodawania nowej listy, tyle że szukamy funkcji „Zdjęcia” w kategorii „Aplikacje”. To samo możemy zrobić z takimi funkcjami, jak „Notatki”, „Aplikacje i gry” czy „Linki”.

Aby ułożyć ulubione funkcje w odpowiadającej nam kolejności, klikamy ikonkę ołówka obecną przy wszystkich ulubionych funkcjach, wybieramy opcję „Zmień kolejność” i układamy funkcje wedle własnego uznania.

Przed wrześniowymi zmianami przejrzenie aktualności pod kątem samych zdjęć wymagało trzech kliknięć. Dawniej aktualności na ogół zaczynały się od opcji „Najpopularniejsze aktualności”. Trzeba było więc kliknąć opcję „Najnowsze” na górze aktualności, potem drugi raz kliknąć „Najnowsze”, żeby rozwinęło się menu, i wreszcie kliknąć trzeci raz, wybierając opcję „Zdjęcia”.

Teraz wystarczy tylko jedno kliknięcie! Po kliknięciu funkcji „Zdjęcia” z lewego paska – od razu pokazują się wszystkie zamieszczone ostatnio aktualności ze zdjęciami. PUNKT DLA FACEBOOKA.

A co z paskiem aktywności po prawej stronie? Po co są tam powtórzone aktualne zdarzenia, skoro mamy już je w środkowej kolumnie? I czy nie jest to zrzynka z Twittera?

Poniekąd tak. Tyle że zdarzenia na żywo mogą być bardzo użyteczne, tym bardziej że pozostają widoczne, gdy przegląda się aktualności w kolumnie środkowej. Jeśli aktualności ustawimy na pokazywanie samych zdjęć, pasek aktywności pozwoli nam na bieżąco śledzić, co nasi znajomi robią w chwili, gdy my przeglądamy zdjęcia.

Pasek aktywności widoczny jest nawet wtedy, gdy w środkowej kolumnie pokazywane są wszystkie aktualności. Przypuśćmy na przykład, że zjechaliśmy na sam dół aktualności w poszukiwaniu zdarzeń sprzed wielu godzin albo dni. Pasek aktywności i tak nie zniknie: nadal będzie informował na bieżąco, co zostaje dodawane na samej górze do aktualności. Znowu PUNKT DLA FACEBOOKA.

Jest jeszcze inna zmiana, która dokonała się na Facebooku przed wprowadzeniem funkcji „Listy” i ulepszeniem funkcji „Ulubione”. Facebook nie wysyła już automatycznie mailowych powiadomień o wszystkich zdarzeniach. Reklamował to jako zmianę na lepsze, gdyż skrzynka mailowa użytkownika nie jest już zaśmiecana mnóstwem pojedynczych powiadomień z Facebooka, a przychodzą tylko maile podsumowujące.

Nie ma się co dziwić, że Facebook chciałby, aby jego użytkownicy byli jak najbardziej aktywni na jego stronie bezpośrednio, nie zaś poprzez pocztę elektroniczną. W końcu ogłoszeniodawcy płacą mu za zamieszczane na tym portalu reklamy. Warto się też zastanowić, jak wiele maili Facebook wysyłał co dnia, ba! w każdej sekundzie. Dokonując tej zmiany, Facebook jednym pociągnięciem zmniejszył obciążenie i zwiększył skuteczność serwera poczty elektronicznej.

Choć niestety usunął funkcję, z której regularnie korzystali niektórzy użytkownicy, na szczęście powiadomienia mailowe można przywrócić. Jeśli chcemy to zrobić, możemy dokładnie określić, jakiego rodzaju powiadomienia mają być do nas wysyłane.

Jak to zrobić? Klikamy mały trójkącik przy nagłówku „Strona główna” w prawym górnym rogu, wybieramy opcję „Ustawienia konta”, z lewego paska wybieramy funkcję „Powiadomienia”, w kategorii „Wszystkie powiadomienia” klikamy opcję „Edytuj” obecną przy każdej dowolnej funkcji (np. „Zdjęcia”) i odfajkowujemy konkretnie takie powiadomienia, jakie chcemy otrzymywać drogą mailową.

***

I to wszystko. Teraz już wiecie co i jak. I pamiętajcie: gdy na Facebooku znowu się coś zmieni, nie psioczcie, zanim się najpierw dobrze nie zorientujcie, na czym te zmiany polegają, bo a nuż przypadną wam do gustu!

© Lee Bennett/Society of Adventist Communicators
Tłum. Paweł Jarosław Kamiński

Lee Bennett jest wicedyrektorem ds. public relations adwentystycznej Diecezji Florydzkiej. Mieszka w Winter Park na Florydzie.

 

Przewiń w górę^
Archiwum newsów

Zobacz wiadomości z:

2013 (20)
marca (1)
lutego (14)
stycznia (5)
2012 (115)
2011 (112)
2010 (102)
2009 (23)
2008 (3)
2007 (7)
Nowości video

Szkoła Sobotnia Hope Channel - Lekcja VIII

Nowości audio

JavaScript is disabled!
To display this content, you need a JavaScript capable browser.
Zapraszamy do wysłuchania audycji nt. działalności Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Belize i na Jamajce. (09:30) Zapraszamy do wysłuchania audycji nt. Michała Beliny-Czechowskiego, pioniera Adwentyzmu w Europie. (09.14)Zapraszamy do wysłuchania uroczystości ordynacji pastorskiej z Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Warszawie. (58:01)Zapraszamy do wysłuchania radiowego nabożeństwa Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Chełmnie. (57:47)
Zapraszamy do wysłuchania radiowego nabożeństwa Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Giżycku na Mazurach. (58:01)

 


Partnerzy medialni