header
 

Medialny wizerunek Kościoła

Medialny wizerunek KościołaDlaczego Adwentyści Dnia Siódmego nie są w amerykańskich mediach tak widoczni jak inne Kościoły?

 

***

 

Znajdowaliśmy się w najbardziej reprezentatywnej części Waszyngtonu: w zaciszu wytwornej, pachnącej grubymi portfelami restauracji ekskluzywnego Hotelu Ritz-Carlton, rzut kamieniem od Pentagonu. Podejmował mnie prezes oddziału Boeing Company, jednego z największych na świecie producentów samolotów cywilnych i wojskowych, w towarzystwie swojego specjalisty od reklamy, kiedyś reportera i prezentera dużej stacji telewizyjnej w Seattle.

 

Obaj odebrali staranne wykształcenie. Choć spotkaliśmy się z powodów całkowicie niezwiązanych z moją pracą w Kościele adwentystycznym, wreszcie prezes (nazwiska nie ujawnię, zdradzę tylko, że jest teraz na emeryturze) stanowczo zapytał, czym się zajmuję „na co dzień”.

 

– Mam przywilej – odparłem – pracować w światowej siedzibie Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego.

 

– A – rozpromienił się – to wy jeździcie tymi rowerami?

 

Mina mi zrzedła. Piastujący wysokie, kierownicze stanowisko mężczyzna, z konieczności śledzący newsy z całego świata, myślał, że nosimy białe koszule i identyfikatory1.

 

– Nie – wtrącił jego towarzysz. – Chodzicie od domu do domu z czasopismami, prawda?

 

– O rety – jęknąłem w duchu – były reporter (!) i sądzi, że adwentyści dnia siódmego nie obchodzą urodzin2.

W dyskusji, która się potem wywiązała, wyjaśniłem w końcu, kim jesteśmy. Teraz przynajmniej wiedzą, co to za jedni ci adwentyści.

Od tamtej kolacji minęło osiem lat i moje doświadczenie, poparte anegdotami z życia wielu innych amerykańskich adwentystów, mówi mi, że nie był to wcale odosobniony przypadek. Spośród 300 mln żyjących dziś Amerykanów wielu, może nawet większość, nie ma tak naprawdę pojęcia, kto zacz adwentysta dnia siódmego.

 

Nie żebyśmy byli w Stanach nieobecni. Nasze kościoły są na ogół wyraźnie oznaczone: przy podmiejskich i prowincjonalnych drogach znajduje się mnóstwo znaków wskazujących lokalizację naszych domów modlitwy. Mamy też prężnie działające ośrodki misyjne, szpitale, szkoły i inne instytucje.

 

Gdy jednak w sferze publicznej, w mediach, dyskutuje się na ważne tematy, adwentyści są w tej debacie nieobecni. Jak na wyznanie, które tutejszemu społeczeństwu wiele dało (vide cornfleksy)3, olbrzymia część społeczeństwa albo nas nie zna, albo ma na nasz temat błędne informacje.

 

W dzisiejszych czasach nieobecność w mediach skazuje organizację na prawie całkowitą nieobecność w ludzkich umysłach. Pomyślcie tylko, ilu ludzi wie o baptystycznym, metodystycznym czy innym kościółku w waszym mieście, a ilu o Kryształowej Katedrze w Garden Grove4. Różnica jest też taka, że Kryształowa Katedra pojawia się regularnie w wiadomościach nawet wtedy, gdy popada w bankructwo. Kościółek na rogu raczej nie cieszy się takim zainteresowaniem mediów.

 

Wygląda na to, że w przypadku Adwentystów Dnia Siódmego rzecz nie polega na tym, jak inni nas postrzegają, tylko że nas nie dostrzegają.

 

***

 

Czy możemy się w tej kwestii nauczyć czegoś z historii i Biblii? Owszem, że nie powinno tak być.

 

Ellen White, pionierka Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, w następujący sposób wypowiedziała się kiedyś rozstrzygająco na temat tego, czy wyznawcy ruchu adwentowego mają posługiwać się w ewangelizacji mass mediami:

 

Aby nieść ludziom światło, musimy stosować wszelkie możliwe środki. Wykorzystujmy prasę i każdą agencję reklamową, która przykuje uwagę do Bożego dzieła. Nie należy tego uważać za coś opcjonalnego. Na rogu każdej ulicy można zobaczyć plakaty i ogłoszenia zwracające uwagę na różne wydarzenia i imprezy o przeważnie wątpliwej wartości. Czyżby zatem ci, którzy mają światło, pragnąc przyciągnąć do prawdy uwagę mas mieli się zadowalać bylejakością?5.

 

Chociaż Jezus nie miał agenta prasowego jako takiego, o każdym kroku jego działalności trajkotało całe miasto. Bardzo niewiele czynił w skrytości. „Ja przemawiałem jawnie przed światem – rzekł do arcykapłana Annasza. – Uczyłem zawsze w synagodze i w świątyni, gdzie się gromadzą wszyscy Żydzi. Potajemnie zaś nie uczyłem niczego. Dlaczego Mnie pytasz? Zapytaj tych, którzy słyszeli, co im mówiłem. Oto oni wiedzą, co powiedziałem” (J 18,20-21; Biblia Tysiąclecia).

 

Stosunkowo niedawno pastor Ted Wilson, przewodniczący Generalnej Konferencji6, usilnie namawiał wyznawców, aby przy każdej okazji propagowali nazwę: adwentysta dnia siódmego. „Ilekroć wymawiacie tę nazwę – oznajmił w homilii na dorocznej Radzie Kościoła 9 października 2010 r. – wygłaszacie kazanie. Kiedy dzielicie się dobrą nowiną ze społeczeństwem w mowie lub na piśmie, nie określajcie siebie tylko jednym słowem adwentyści i nie chowajcie się za skrótem ADS. Ilekroć mówicie: Jestem adwentystą dnia siódmego, głosicie kazanie. Nigdy, ale to nigdy nie wstydźcie się tej nazwy!”.

 

Oto i paradoks: powinniśmy kroczyć w awangardzie, aby ludzie wiedzieli, kim jesteśmy, a pozostajemy raczej nieznani ogółowi społeczeństwa albo jesteśmy często myleni z innym wyznaniem. Nie wierzycie? To wybierzcie się do centrum większego miasta i popytajcie ludzi o najbliższy kościół Adwentystów Dnia Siódmego. I dajcie mi znać, co znajdziecie.

 

Oczywiście, „rozpoznawalność marki” to nie wszystko. W końcu w dzisiejszym świecie mnóstwo nowinek przechodzi bez echa.

 

Podam tylko jeden przykład z ostatnich lat. Otóż 42. prezydent Stanów Zjednoczonych, Bill Clinton, we wrześniu 2010 r. podał do publicznej wiadomości, że został „praktycznie weganinem”, w wyniku czego schudł 11 kg. Wolf Blitzer z CNN przeprowadził z nim na ten temat wywiad, po którym dziewięć minut czasu antenowego poświęcił rozmowie z dwoma lekarzami: dr. Deanem Ornishem z San Francisco i dr. Caldwellem Esseltsynem Jr., pracującym w klinice w Cleveland. W innych okolicznościach obaj głośno przyznają, że adwentystyczni lekarze i naukowcy dowiedli słuszności stosowania diety wegańskiej.

 

Mimo to pionierskie dokonania Adwentystów Dnia Siódmego w dziedzinie reformy zdrowia pozostają prawie całkowicie nieznane. Jesteśmy, jak często powtarza adwentystyczny pastor Miroslav Pujic, „ludźmi, którzy zmienili to, co świat je na śniadanie”. Wskutek głoszonego przez adwentystycznych pionierów poselstwa zdrowia całe społeczeństwa przerzuciły się ze spożywanych w XIX w. ciężkostrawnych śniadań opartych na mięsie – na talerz zdrowszych płatków śniadaniowych.

 

Jak często słyszy się o tym w mediach? Przypuszczam, że niezbyt często, chociaż zdrowy styl życia należy do najpopularniejszych tematów gazet, magazynów ilustrowanych i telewizyjnych serwisów informacyjnych.

 

***

 

 

Żadna z powyższych uwag nie ma na celu dyskredytowania dotychczasowej adwentystycznej działalności ewangelizacyjnej, reklamowej ani piarowskiej. W ciągu minionych 150 lat gorliwie szukaliśmy sposobów nadania rozgłosu naszemu orędziu i wielokrotnie odnosiliśmy na tym polu sukcesy. (Choćbyś był adwentystą w piątym pokoleniu, ktoś z twojej rodziny musiał się przecież kiedyś zetknąć z adwentyzmem i nawrócić!)

 

Z całym szacunkiem, ale uważam, że jeśli mamy pozyskać dla Chrystusa dzisiejsze pokolenie, zapoznając je z poselstwem trzech aniołów, i jeśli mamy wpłynąć na społeczeństwo, które w coraz szybszym, by nie rzec lawinowym tempie ulega laicyzacji – trzeba wprowadzić jakąś wyraźną, jednoznaczną „markę”. Nie jesteśmy misjonarzami na rowerach ani nie unikamy koniecznych nieraz, rozsądnych zabiegów, jak transfuzja krwi. (Większość z nas nawet obchodzi urodziny!)

 

Śmiem twierdzić, że nadszedł czas, abyśmy naprawdę zajaśnieli światłem, które mamy. Bądźmy należycie dumni z tego, kim jesteśmy i do kogo należymy. Promujmy to w odpowiedni sposób. Pora wyjść z cienia – nawet, a może przede wszystkim tego, w którym się znaleźliśmy na własne życzenie.

 

Szukając przydatnych wskazówek, udałem się do dwóch liderów w dziedzinie kontaktów z mediami chrześcijańskich instytucji, niektórych wręcz kontrowersyjnych. Mark DeMoss przez osiem lat pełnił rolę rzecznika prasowego nieżyjącego już Jerry'ego Falwella. Bez względu na to, czy chodziło o organizację polityczną Moral Majority, program telewizyjny Old Time Gospel Hour czy uczelnię Liberty University, będącej dziś największą prywatną chrześcijańską szkołą wyższą w Stanach (łączna liczba studentów, w tym internetowych, wynosi 50.000) – Falwell stale pojawiał się w wiadomościach, czy ktoś się zgadzał z jego poglądami czy nie.

 

Drugim autorytetem w sferze publicznego wizerunku jest A. Larry Ross. Nazwiska dwóch spośród wielu jego klientów są w Ameryce od razu rozpoznawalne: Rick Warren, pastor megakościoła i autor książki Purpose Driven Life; oraz Billy Graham, długoletni ewangelista, który osobiście zapoznał z chrześcijańskim przesłaniem więcej ludzi, niż ktokolwiek inny w dziejach.

 

Choć ani Ross, ani DeMoss nie dokonali gruntownej analizy „budowania świadomości marki” Adwentystów Dnia Siódmego w Stanach Zjednoczonych, obaj mieli ciekawe sugestie co do tego, jak adwentystyczne zbory (parafie), diecezje i instytucje mogą polepszyć swój image, i to w krótkim czasie.

 

Mark DeMoss zwrócił uwagę, że idea „sekretariatu public relations” odpowiedzialnego za wizerunek jest w dobie Facebooka nieco anachroniczna. Za PR, rzekł, odpowiada każdy adwentysta dnia siódmego, czy zdaje sobie z tego sprawę, czy nie.

 

– Sam sekretariat składający się z 2, 3 czy 10 osób nie może udźwignąć marki Adwentystów Dnia Siódmego – rzekł DeMoss. – Świat jest wielki. Odpowiedzialność za PR trzeba niejako scedować na wszystkich adwentystów.

 

Nie oznacza to, że każdy wyznawca każdego zboru ma teraz zacząć wydzwaniać do Katie Couric, prezenterki CBS News, domagając się częstszego pokazywania adwentystów. Chodzi o to, że każdy z nas obraca się w innych kręgach i tam właśnie może pomóc ludziom zrozumieć, kim są i co robią Adwentyści Dnia Siódmego. Jak oznajmił w ubiegłorocznym kazaniu pastor Ted Wilson, wiele do myślenia daje już sama nazwa: adwentysta dnia siódmego.

 

Larry Ross w całkiem odrębnej rozmowie zajął podobne stanowisko: „Jak mówi stare porzekadło [piarowców]: Problemem nie jest informacja, lecz dezinformacjana temat danej organizacji. (Podobnie jak w opisanej przeze mnie na początku sytuacji z hotelu koło Pentagonu).

 

Ross wyjaśnia, że znaczna część jego kontaktów z mediami polega na „burzeniu stereotypów i odkręcaniu fałszywych informacji” na temat jego klientów. Poradził, żeby i adwentyści się nad tym zastanowili.

 

Aby to zrobić, przydałoby się najpierw dokonać „weryfikacji wizerunku”. Według niego miałoby to polegać na tym, że przywódcy i członkowie danego zboru bądź innej adwentystycznej jednostki administracyjnej postawią sobie następujące pytania: „Kim jesteśmy i czym się zajmujemy? Jak jesteśmy postrzegani? Jaka jest różnica między jednym a drugim?”.

 

Uświadomienie sobie tej różnicy stanowi dobry sposób zorientowania się, gdzie i jak można dokonać poprawek. Lokalny kościół adwentystyczny jest przede wszystkim domem modlitwy, ale bywa też placówką oświatową (szkołą policealną, studium), ośrodkiem zdrowia, a czasem nawet ośrodkiem opieki społecznej. W zależności od potrzeby można kłaść nacisk na tę czy inną jego rolę. Na przykład w Dzień Pamięci lub Dzień Niepodległości7, kiedy w całej Ameryce urządza się pikniki, zaproście media, żeby zrobiły relację z waszego wegetariańskiego grilla – czegoś innego, co zarazem umożliwi przedstawienie niektórych waszych zasad zdrowotnych.

 

Jeśli Reuven Frank, były szef NBC News, miał rację, to samo „istnienie” czegoś nie jest jeszcze żadnym newsem: newsem jest jakieś wydarzenie. Jak to ujął Ross, „wy, adwentyści, istniejecie, ale się nie »dziejecie«. Macie problem nie tylko z informacją, ale i z edukacją w tym zakresie”.

 

Wydarzeniem, dodał Ross, mogłoby wprawdzie być odkrycie przez reportera samego waszego istnienia, ale i tak musi się u was coś dziać.

 

A przecież w Kościele Adwentystów Dnia Siódmego aż roi się od różnych imprez i wydarzeń! Rok temu w lipcu w Atlancie odbyła się wielka ogólnoświatowa sesja Generalnej Konferencji, najwyższego organu Kościoła – być może i wy tam byliście. Rok wcześniej kilkadziesiąt tysięcy adwentystycznych harcerzy, tzw. pathfindersów, zjechało się do Oshkosh w stanie Wisconsin; zlot zyskał pochlebne opinie i rozgłos w lokalnych mediach. Ci sami pathfindersi powrócą tam, jeśli Bóg da, w 2014 r., a następna sesja Generalnej Konferencji odbędzie się w San Antonio w Teksasie w 2015 r. Oba te wydarzenia są wielką szansą pokazania się w mediach, którą, mam nadzieję, wykorzystamy jak najlepiej.

 

Ale oprócz wielkich wydarzeń są też dziesiątki mniejszych, które też warto zauważyć. Zborowe agape raczej nie trafią na pierwsze strony lokalnych gazet, ale ważne publiczne wydarzenia mogą zyskać rozgłos, który umożliwi powiedzenie ludziom, kim jesteśmy.

DeMoss radził, że w kontaktach z mediami, jak zresztą z każdym spoza adwentystycznej owczarni, zawsze trzeba prezentować się od jak najlepszej strony, emanując optymalną towarzyskością i przystępnością.

 

– W całym naszym kraju spotkacie liberalnych reporterów ze świeckich stacji, którzy o kontaktach z Jerrym Falwellem wypowiadać się będą w samych superlatywach. Warto wyciągnąć z tego naukę8 – powiedział DeMoss, sugerując, że chrześcijanie uczciwie traktujący reporterów mogą odnieść medialny sukces.

 

– Wielu chrześcijan – dodał – uważa, że media nie lubią nas z powodu tego, w co wierzymy. Moim zdaniem media nie przepadają za nami raczej z powodu tego, jak się zachowujemy.

 

***

 

Przypomina mi się scena z restauracji obok Pentagonu sprzed jakichś ośmiu lat. Ciekawe, jak mogłaby wyglądać owa kolacja, gdyby adwentyści dnia siódmego w całych Stanach, aktywnie dzielili się swoim orędziem, w nieco większym stopniu korzystając z mediów, stosując, jak napisała wiele lat temu Ellen White, „wszelkie możliwe środki”!

 

Oczywiście, nikt nie może tego dokładnie stwierdzić. Mężczyźni, z którymi jadłem wtedy kolację, być może nadal nie bardzo wiedzą, kim są i w co wierzą adwentyści. Najprawdopodobniej jednak mają już o nas niejakie pojęcie. Dobrze by było.

 

Myślę, że wielu z nas doskonale rozumie sytuację: świat potrzebuje orędzia, które nasz Kościół ma do zaoferowania. W czasach gdy religia odgrywa nieraz bardzo ważną rolę w dyskursie publicznym, Adwentyści Dnia Siódmego muszą wypracować wyraźny, jednoznaczny wizerunek. I nie może tego dokonać w pojedynkę przewodniczący Generalnej Konferencji, ani też komplet pracowników z Silver Spring9.

 

Zależy to od wszystkich nas razem i każdego z osobna. Na szczęście mamy do zaoferowania mnóstwo rzeczy poszukiwanych w dzisiejszych czasach. Moim zdaniem jest już najwyższa pora, abyśmy w końcu zaczęli się dzielić dobrą nowiną w pełni. Żniwa czekają!

 

© Mark A. Kellner/Adventist Review
Tłum. Paweł Jarosław Kamiński

 

Mark A. Kellner (na zdjęciu powyżej) jest redaktorem działu „Z kraju i ze świata” w czasopismach Adventist Rview i Adventist World. Karierę dziennikarską zaczynał na początku l. 70 jako uczeń szkoły średniej, pracując dla gazety w Wilkes-Barre w stanie Pensylwania. W ciągu swojej kariery zawodowej był felietonistą lub redaktorem kilku branżowych i specjalistycznych magazynów o ogólnokrajowym zasięgu. Ostatnio jest współwydawcą i prezenterem wiadomości telewizyjnych Adventist News Network.

 

 



 

1. Rowery, białe koszule i identyfikatory na piersi są znakiem rozpoznawczym przedstawicieli Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, czyli tzw. mormonów – przyp. tłum.

2. Aluzja do Świadków Jehowy – przyp. tłum.

3. Wynalazcą płatków kukurydzianych był adwentysta John Harvey Kellogg – przyp. tłum.

4. Rozgłos w USA kalifornijskiego megakościoła kalwinistycznego, wybudowanego w 1981, można przyrównać do sławy Świątyni Opatrzności Bożej bądź Sanktuarium w Licheniu w Polsce – przyp. tłum.

5. Ellen G. White, Testimonies for the Church, wyd. Pacific Press, Mountain View 1948, s. 36-37.

6. Generalna Konferencja jest najwyższym organem Kościoła adwentystycznego – przyp. tłum.

7. W USA Dzień Pamięci (Memorial Day) obchodzi się w ostatni poniedziałek maja ku czci poległych żołnierzy, Dzień Niepodległości zaś (Independence Day) 4 lipca – przyp. tłum.

8. Pastor Jerry Falwell słynął z wielu kontrowersyjnych wypowiedzi – przyp. tłum.

9. W Silver Spring w stanie Maryland mieści się światowa siedziba Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego – przyp. tłum.

 

Przewiń w górę^
Archiwum newsów

Zobacz wiadomości z:

2013 (20)
marca (1)
lutego (14)
stycznia (5)
2012 (115)
2011 (112)
2010 (102)
2009 (23)
2008 (3)
2007 (7)
Nowości video

Szkoła Sobotnia Hope Channel - Lekcja VIII

Nowości audio

JavaScript is disabled!
To display this content, you need a JavaScript capable browser.
Zapraszamy do wysłuchania audycji nt. działalności Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Belize i na Jamajce. (09:30) Zapraszamy do wysłuchania audycji nt. Michała Beliny-Czechowskiego, pioniera Adwentyzmu w Europie. (09.14)Zapraszamy do wysłuchania uroczystości ordynacji pastorskiej z Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Warszawie. (58:01)Zapraszamy do wysłuchania radiowego nabożeństwa Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Chełmnie. (57:47)
Zapraszamy do wysłuchania radiowego nabożeństwa Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Giżycku na Mazurach. (58:01)

 


Partnerzy medialni