header
 

Ziarno ewangelii na falach eteru

Ziarno ewangelii na falach eteruCo by się okazało, gdyby spytać trzystu pastorów, czy kiedykolwiek prowadzili program w lokalnej rozgłośni? Chcąc poznać odpowiedź na to pytanie i dowiedzieć się, czemu niektórzy kaznodzieje udzielają się w radiu, a inni nie, rozesłaliśmy kwestionariusz do wszystkich pastorów z adwentystycznej Unii Lake (USA).

 

Wyniki okazały się zaskakujące: ponad połowa choć raz w trakcie służby duszpasterskiej przemawiała w lokalnym radiu lub pomagała przy realizacji jakiegoś programu, ale tylko 7% udziela się na falach eteru aktualnie.

 

Dlaczego? Podano trzy powody: zbyt duże koszty, „czasochłonność” i „brak przeszkolenia”.

 

Mimo to większość kaznodziejów, którzy pojawili się na antenie, była zadowolona z rezultatów. Blisko trzy czwarte uznało swoje dotychczasowe doświadczenie z lokalną rozgłośnią za „udane”, około 20% za „frustrujące”, a jedynie 5% podało odpowiedź „nieudane” lub „inne”.

 

Przyjrzyjmy się zatem trzem głównym powodom, dla których pastorzy nie udzielają się obecnie w radiu.

 

Czy to się opłaca?

 

Wiele ugrupowań religijnych nadaje dziś programy, nie płacąc za czas antenowy ani grosza. Wy też tak możecie.

 

Jak im się to udaje? Ich programy są emitowane jako usługi użytku publicznego. Tak, tak, to nie pomyłka. Amerykańska Federalna Komisja Łączności wymaga, by stacje radiowe emitowały określoną ilość materiału ze sfery usług użytku publicznego. Materiał ten przybiera często formę minutowych lub półminutowych przerywników. Podam przykład: jednego z szeregowych adwentystów ze zboru Danville w stanie Illinois słychać jedenaście razy dziennie w trzech lokalnych rozgłośniach – i nic za to nie płaci!

 

A teraz pomarzmy przez chwilę. Co by było, gdyby codziennie w godzinach największej słuchalności być na antenie przez sześćdziesiąt sekund zupełnie za darmo? Albo nawet gdyby przyszło za to płacić – koszty wyniosłyby zazwyczaj grosze od osoby, do której dotarliście. Czyż to nie rozsądne szafarstwo? Trzytygodniowe wykłady ewangelizacyjne pochłaniają często tysiące dolarów. Za dużo mniej można by codziennie przez ponad rok być obecnym na antenie w czasie największej słuchalności!

 

Oczywiście, na wykładach ewangelizacyjnych zbieramy żniwo, w radiu zaś siejemy. Potrzebujemy jednak zrównoważonego podejścia do wydatków na ewangelizację. Pamiętajcie, że „kto (…) hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie” (2 Kor 9,6)*.

 

Czasochłonność?

 

Ewangelizacja radiowa jest właśnie sianiem ziarna, a siew wymaga czasu. Pastor, który ma wiele spraw i obowiązków, zadaje sobie więc pytanie: „Czy sianie ziarna nie zajmuje zbyt dużo czasu?”.

 

Wyobraźcie sobie rolnika, który na darmo jeździ wte i wewte po pustym polu, próbując zebrać żniwo, choć nigdy nie wysiał ziarna! Czy to możliwe, aby tak dalece skupić się na żniwie, że zapomni się o siewie, a kiedy zbiory okażą się niewielkie lub żadne, pojawi się frustracja?

 

Audycje radiowe to dane przez Boga środki mające pomóc nam szybciej siać ziarno ewangelii. Jeśli postanawiamy nie korzystać w naszej działalności z tego daru, możemy nie dotrzeć do osób na naszym terenie, z którymi można się skontaktować tylko w taki sposób. Czy mamy im nie przekazać ostatniego Bożego orędzia?

 

Szkolenie żniwiarzy to ważna sprawa, ale stworzenie atmosfery wiarygodności w społeczności lokalnej może pomóc wyznawcom odnosić większe sukcesy ewangelizacyjne. Właśnie temu służy ewangelizacja radiowa. Pomaga położyć równy nacisk na wykonywane przez zbór sianie, podlewanie i zbieranie żniwa. Na dłuższą metę ewangelizacja radiowa wcale dużo czasu nie pochłania, wręcz odwrotnie – pozwala go zaoszczędzić!

 

Brak przeszkolenia?

 

Szkolenia pomagają, ale koniec końców naszej użyteczności dla Boga nie warunkują one, tylko nasza chęć pełnienia jego woli niezależnie od naszego dotychczasowego doświadczenia.

 

Wprawdzie ćwiczenie czyni mistrza, ale żeby nauczyć się pływać, trzeba najpierw wejść do wody.

 

Piotr nie był przeszkolony z chodzenia po wodzie, lecz kiedy Jezus go przywołał, apostoł od razu wyszedł z łodzi. Grawitacja ustąpiła pola wierze.

 

Gedeon nie był przeszkolony w manewrach wojskowych, niemniej gdy Wódz zastępów niebieskich polecił mu zbiec ze wzgórza z dzbanami i pochodniami, skwapliwie skorzystał z okazji. Efekt: Midianici, zdezorientowani, zaczęli się w bitewnym szale nawzajem wyrzynać.

 

Izraelici nie byli przeszkoleni w rozbieraniu budynków, ale kiedy Bóg rzekł: „Obejdźcie Jerycho, trąbiąc na rogach”, nie zwlekali i mury miasta runęły u ich stóp.

 

Nasz Bóg to Bóg różnorakich środków przekazu. Przemawiał poprzez tęczę, aniołów, Urim i Tummim, sny i widzenia, proroków i ich natchnione pisma. Wreszcie, po wiekach komunikowania się w różny sposób, przemówił do nas w ostatnich dniach za pośrednictwem Syna: „A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1,14).

 

Apostoł Paweł również widział korzyści stosowania różnych metod ewangelizacji, „żeby tak czy owak niektórych zbawić” (1 Kor 9,22; Biblia warszawska). Bronił takiego podejścia następującym oświadczeniem: „Abym jak najwięcej ludzi pozyskał” (w. 19).

 

Ta sama zasada znajduje zastosowanie i w dzisiejszych czasach. Boży kaznodzieje powinni używać wszelkich dostępnych mediów, aby dotrzeć do jak największej liczby ludzi w jak najkrótszym czasie i przy jak najmniejszych nakładach finansowych. Dlatego też Ellen White napisała: „Musimy przedsięwziąć każde możliwe środki, aby zanieść ludziom światło. Korzystajmy z prasy, a także z każdej formy reklamy, która zwróci uwagę ludzi na nasze dzieło” (Evangelism, s. 130). „Koniec jest bliski, toteż musimy maksymalnie wykorzystać każdą daną nam umiejętność i każdy środek pomocny w dziele Bożym” (Testimonies, t. 6, s. 440).

 

Boża strategia ewangelizacji

 

Boża strategia ewangelizacji ma całościowy charakter, obejmuje wszystkie etapy: sianie, podlewanie i zbieranie żniwa. Przed przystąpieniem do zbiorów trzeba jednak wysiać ziarno. Dlatego właśnie lokalne rozgłośnie odgrywają tak ważną rolę. Niczym siewca z przypowieści Chrystusa, możecie siać ziarno ewangelii we wszystkich kierunkach, tyle że z nadajnika stacji radiowej! Niektóre ziarno padnie między ciernie, inne na grunt skalisty. Część jednak trafi na dobrą ziemię, na której się zakorzeni.

 

Audycje radiowe wpływają na wnętrze człowieka. Oddziałują w cichości, podskórnie. Na pozór nic się nie dzieje, ale proces zachodzi, chociaż skutki mogą nie być widoczne od razu. Doktor Wilbur Schramm zauważa: „Co jeśli w danej chwili nie widać żadnego odźwięku? Czy możemy zakładać, że nasze działanie nie przynosi żadnego skutku? Skądże. Może sytuacja nie dojrzała jeszcze do tego, by odbiorca podjął działanie. Może w jego sercu zachodzi zmiana, która uzewnętrzni się w odpowiednim czasie lub wzbierze, pobudzając do działania” (Men, Messages, & Media, New York: Harper & Row, 1973, s. 196).

 

Ellen White pisała wyraźnie na ten temat: „Ziano ewangelii może przez pewien czas leżeć niezauważone w zimnym, samolubnym, miłującym świat sercu, nie dając żadnych oznak zakorzenienia. Potem jednak, gdy w duszę tchnie Duch Święty, ukryte ziarno zakiełkuje i w końcu przyniesie owoc dla Bożej chwały. Wykonując dzieło Boże, nie wiemy, które ziarno przyniesie plon. I nie rozstrzygajmy tego, lecz pracujmy, zostawiając efekty Bogu” (Christ's Object Lessons, s. 65).

 

Nasza praca ma polegać na głoszeniu Słowa Bożego bez względu na rezultaty. Noe nie mógł się pochwalić wielkim plonem zwiastowania ewangelii przez sto dwadzieścia lat. Jego nagroda nie opierała się jednak na liczbie ludzi, którzy weszli do arki, lecz na wierności w krzewieniu Słowa Bożego.

 

Ocena ewangelizacji radiowej

 

Ewangelizacji radiowej również nie należy oceniać na podstawie liczby ludzi, od których będziemy mieli odzew. Oczywiście, modlimy się, mając nadzieję, że wielu ludzi się do nas odezwie. Do tego dążymy. Toteż wysławiamy Boga za tych, którzy odpowiadają na przesłanie ewangelii. I właśnie na tym ma to polegać: widząc oddźwięk ze strony ludzi, musimy pamiętać, że chwała należy się Bogu, a nie naszym własnym wysiłkom.

 

Z drugiej strony, nie widząc odzewu, nie możemy się zniechęcać i poddawać. Ellen White pociesza nas: „Co jeśli używamy różnych środków, a nie widzimy, aby dzięki nim ludzie przyjmowali zbawienie? Co jeśli część naszych środków nie przynosi żadnych rezultatów? Lepiej pracować, niż siedzieć z założonymi rękami. Nie wiadomo, które ziarno przyniesie plon” (Evangelism, s. 62).

 

Bóg wyraźnie mówi, że zanim powróci, musimy głosić na całej ziemi. Możemy to także czynić, nie ruszając się wcale z miejsca. Bóg podsunął nam pod sam nos środki, dzięki którym można szybko wykonać to, co właśnie szybkiego działania wymaga. Czy posłużymy się tymi narzędziami do siania ziarna ewangelii? Oby Bóg dotknął naszych ust. Wejdźmy do wody, a ujrzymy rozstępujące się Morze Czerwone!

 

© James D. Chase, Jere Wallack/Ministry Magazine
Tłum. Paweł Jarosław Kamiński

 

***

* Jeśli nie zaznaczono inaczej, wszystkie biblijne cytaty pochodzą z Biblii Tysiąclecia, wyd. 4.

Przewiń w górę^
Archiwum newsów

Zobacz wiadomości z:

2013 (20)
marca (1)
lutego (14)
stycznia (5)
2012 (115)
2011 (112)
2010 (102)
2009 (23)
2008 (3)
2007 (7)
Nowości video

Szkoła Sobotnia Hope Channel - Lekcja VIII

Nowości audio

JavaScript is disabled!
To display this content, you need a JavaScript capable browser.
Zapraszamy do wysłuchania audycji nt. działalności Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Belize i na Jamajce. (09:30) Zapraszamy do wysłuchania audycji nt. Michała Beliny-Czechowskiego, pioniera Adwentyzmu w Europie. (09.14)Zapraszamy do wysłuchania uroczystości ordynacji pastorskiej z Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Warszawie. (58:01)Zapraszamy do wysłuchania radiowego nabożeństwa Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Chełmnie. (57:47)
Zapraszamy do wysłuchania radiowego nabożeństwa Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Giżycku na Mazurach. (58:01)

 


Partnerzy medialni