header
 

Adwentyści a media

Adwentyści a mediaŚrodki przekazu zmieniają się w dzisiejszym świecie w zawrotnym tempie. Jako naśladowcy Chrystusa musimy podjąć kwestię ich wpływu na nasze życie, i to zarówno pozytywnego, jak negatywnego. W poniższej dyskusji zastępca redaktora Bonita Joyner Shields rozmawia z Lyndelle Chiomenti, Falvem Fowlerem i Garym Swansonem (osobami odpowiedzialnymi za kształt lekcji szkoły sobotniej przy Generalnej Konferencji i zarazem członkami podsekretariatu Misja Wyznawców) głównie na temat mediów, rozrywki i tego, jak powinni się do nich ustosunkowywać chrześcijanie.

 

Dlaczego chrześcijanie, zwłaszcza adwentyści, mieliby w ogóle dyskutować o rozrywce i mediach?

LC: Bo nie da się od nich uciec. Są wszechobecne.

GS: Czy nam się to podoba, czy nie, otaczają nas zewsząd. Ponieważ środki przekazu dostarczają rozrywki, nie da się nie mieć z nimi styczności.

FF: Media wolą pokazywać znane osobistości świata rozrywki i zachodzące w nim wydarzenia, zamiast przedstawiać inne aktualności. Więcej słyszy się o Britney Spears, Paris Hilton czy Davidzie Copperfieldzie, niż o premierze Izraela, Kim Zong Ilu czy nawet George'u Bushu. I to nie tylko tu, w Ameryce, ale i na całym świecie.

 

Zgoda, nie da się od tego uciec. Ale czy chrześcijanie powinni robić karierę w tej branży?

GS: Wiele osób, które postanawiają poświęcić się takiej pracy, uważa branżę rozrywkową za pole misyjne. To trochę jak uczenie się obcego języka lub wejście w inną kulturę, żeby móc się porozumieć. Jeżeli chodzi o udział chrześcijan w tej dziedzinie kultury... no, cóż, ktoś to musi robić. Są powołani do tego ludzie.

FF: Rozmawiałem niedawno z Johnem Anthonym, hollywoodzkim producentem. Kiedy był aktorem, trafiały mu się role, które nie był pewien, czy jako adwentysta powinien przyjmować. Pewnego razu, gdy modlił się o pracę, dostał szczególną rolę w telewizji. Nie mógł zrozumieć, czemu akurat w telewizji. Ale spotkał na planie trzy, cztery osoby, którym złożył świadectwo swojego nawrócenia. Teraz są one w jego zborze od paru lat. Inny z kolei człowiek, najmłodszy członek zarządu z wszystkich przedsiębiorstw filmowych, jest adwentystą dnia siódmego. Do tego liderem zboru. Wie, że Bóg ma tam dla niego plan do wykonania.

LC: Bratanek zastępcy redaktora czasopisma adwentystycznego Collegiate Quarterly jest aktorem w Hollywood. Udziela na planie filmowym więcej lekcji biblijnych, niż ja w całym swoim życiu.

GS: Dzięki temu istnieje też możliwość stworzenia przeciwwagi dla dotychczasowego obrazu chrześcijaństwa w mediach. Czytałem o chrześcijańskich producentach, scenarzystach i aktorach, którzy podejmując pracę w branży rozrywkowej, spotkali się życzliwym przyjęciem i pytaniami typu: „Gdzie wyście się podziewali? Właśnie szukaliśmy kogoś, kto by reprezentował chrześcijański punkt widzenia. Obraz chrześcijaństwa w naszej kulturze zaczyna ulegać wykrzywieniu. Powstają produkcje tworzone przez niechrześcijan, którzy chrześcijaństwa nie rozumieją”. Jestem przekonany, że są ludzie do tego powołani.

Czy media są neutralne?

FF: Tak, są. Producenci mogą nie być. Wszystko zależy od tego, jak media się wykorzysta.

GS: Nie przeoczmy tego, że media to także druk – starszy środek przekazu! Nikt nie kwestionuje pracy chrześcijan w tej branży. Problemy sprawiają elektroniczne środki przekazu. To niesprawiedliwy podział. Tak, moim zdaniem media są neutralne, dopóki ktoś nie zdecyduje się ich zagarnąć i wykorzystać dla własnych korzyści.

LC: Nawet coś tak różnorodnego jak Internet ma neutralny charakter, póki ktoś nie postanowi wykorzystać go do własnych celów. Nieraz włączam Internet, żeby znaleźć jakieś pomysły, które mógłbym wykorzystać w zborze w kazaniach dla dorosłych albo dla dzieci. Nawet materiałów do prac naukowych szuka się teraz w Internecie. Jednak najbardziej rosnącym problemem w Kościele chrześcijańskim jest to, że wyznawcy oglądają w Internecie pornografię.

Jakie wartości chrześcijanin może znaleźć dla siebie w mediach?

FF: Kiedy lud Boży nie mówi tego, co powinien, nierzadko Boże poselstwo możemy częściowo usłyszeć za pośrednictwem niechrześcijańskich środków przekazu. Nieraz tego doświadczam.

GS: Mamy tego przykład w historii o Jonaszu, kiedy przebywał na pokładzie statku. Był Bożym prorokiem, ale prawda o Bogu i całej sytuacji wyszła od żeglarzy. Jonasz spartaczył sprawę dokumentnie. Dzięki temu wiem, że prawda dociera do nas na wiele różnych sposobów. Miliony ludzi nie są w Kościele, a mimo to również słyszą poselstwo ze świeckich mediów. Kwestia nawrócenia zaś należy już do Ducha świętego.

LC: Moim zdaniem to uczula ich serca na to, co usłyszą następnym razem. A następnym razem mogą usłyszeć adwentystę dnia siódmego.

Jakimi zasadami kierować się przy korzystaniu z mediów?

LC: Cała kwestia aż prosi się, żeby na nią spojrzeć od strony zasad, zamiast prezentować postawę: Trzymaj się od tego z daleka!

GS: Media są potencjalnie niebezpieczne, ale przecież wszystko takie jest. Możemy zaprzepaścić nasze zbawienie odżywianiem. Nie ma niczego na tym świecie, czego Szatan nie mógłby posunąć do skrajności i wypaczyć.

FF: I tu wracamy do podniesionej przez Lyndelle kwestii zasad. Są ludzie, którzy nie przekroczą progu kina, ale gorsze rzeczy oglądają w telewizji. Albo biorą z wypożyczalni ten sam film, który wcześniej wyświetlano w kinach.

GS: Chciałbym wrócić do czegoś, co powiedzieliśmy wcześniej – zmiany nacisku w mediach oraz definiowania, czym jest wiadomość. Chodzi mi o przedstawianie chorych stosunków międzyludzkich. Jeśli twierdzimy, że w mediach rozrywkowych nie ma nic wartościowego ani pożytecznego, to co robimy z tzw. mediami nierozrywkowymi, które w wiadomościach, programach informacyjnych ukazują właśnie takie chore stosunki międzyludzkie?

LC: Nie można by nawet wysłuchać w wiadomościach decyzji członków Sądu Najwyższego, bo przecież używają określonych słów, mówiących np. o wykorzystywaniu seksualnym.

FF: Albo co z takimi wartościami jak kłamanie, o którym tak często słyszy się w wiadomościach? Słyszymy, że ktoś mówi jedno, a po paru miesiącach zaprzecza, jakoby to powiedział. Tak wypowiadają się przywódcy wolnego świata. Jak sobie z tym poradzić?

GS: Żyjemy w świecie, gdzie, jak już mówiłem, zewsząd otacza nas rozrywka, także ta udająca fakt.

LC: Kiedy słucham wiadomości, czasami nachodzą mnie myśli: Czy nie ma tam nikogo, kto by pomyślał o tym, co właśnie powiedział ten polityk, o konsekwencjach, o logicznych wnioskach wypływających z jego sposobu rozumowania? Gdyby nauczono nas krytycznie myśleć, wówczas nauczanie zasad byłoby dużo prostsze w przypadku niektórych z omawianych kwestii.

 

Czyli mamy podchodzić krytycznie do wszystkiego, czym karmimy nasz umysł?

FF: Bardzo mi się podoba sposób, w jaki Chrystus opowiadał przypowieści. Niektóre wyjaśniał, ale o innych zasadniczo mówił: „Oto wzór do rozważania tych przypowieści. Jeśli nauczycie się, jak należy rozważyć tę, opowiem wam inną, którą już rozważycie samodzielnie”. Zamiast rozważyć daną sprawę sami, lubimy, gdy ktoś poda ją nam na talerzu. Krytyczne myślenie jest dla chrześcijanina bardzo ważne. Jezus za pomocą przypowieści pomógł nam się go nauczyć.

LC: Weźmy na przykład ogród Eden. Bóg powiedział naszym prarodzicom, żeby nie jedli z drzewa poznania dobra i zła. Musieli mieć więc wolną wolę. Bez niej jesteśmy robotami i nie ma potrzeby, żebyśmy myśleli krytycznie. Posiadanie jednak wolnej woli oznacza, że zostaliśmy stworzeni do krytycznego myślenia. Mówiąc „krytycznie”, nie mamy bynajmniej na myśli negatywnego znaczenia tego słowa, lecz posługiwania się logiką.

 

Ile, jeśli w ogóle, chrześcijanin powinien wydawać na rozrywkę?

FF: To nie tylko kwestia pieniędzy, ale i czasu. Znam ludzi, którzy oglądali każdy jeden mecz Pucharu Świata, a nawet je nagrywali, żeby móc potem znowu je obejrzeć. Ta kwestia dotyczy nie tylko rozrywki, lecz także właściwego zrozumienia szafarstwa.

LC: Miałam przyjaciółkę, która ilekroć wychodziła coś zjeść na miasto, taką samą sumę, jaką przeznaczała na ten posiłek, przeznaczała na cele charytatywne. Po prostu zastanawiała się, czy naprawdę musi jeść na mieście. Był to dla mnie wyjątkowy sposób realizowania szafarstwa. I znów sprowadza się to do zasad. Jeśli wydaję mnóstwo pieniędzy na płyty DVD, CD czy coś innego i zarazem nie stać mnie na jedzenie czy ubrania albo na posłanie dzieci do kościoła na lekcję religii, to mam problem. Nie uważam, żeby bycie dobrym szafarzem wykluczało kupowanie niektórych z tych rzeczy. To po prostu kwestia umiarkowania. Inny wzgląd to wiele sztuczności obecnej w branży rozrywkowej, sztuczności odcinającej człowieka od realnego świata.

GS: To właśnie szafarstwo wpływa na sposób wydatkowania naszych środków finansowych, portfelem ma kierować rozum. Wstyd, że tak rzadko posługujemy się słowem umiarkowanie. Powinniśmy starać się szafować pieniędzmi w sposób umiarkowany. Jeśli rozrywka posuwana jest do nieumiarkowanej skrajności albo wykracza poza właściwe chrześcijańskie szafarstwo, może przynieść destrukcyjne skutki.

 

Jak możemy nie dopuścić, aby media nami rządziły?

GS: Musimy być o nich informowani. Nie powinniśmy zadowalać się tym, że podoba nam się fajna reklama albo zwiastun filmu czy programu w telewizji. Powinniśmy więcej dowiedzieć się o tym produkcie. Trzeba odrobić co nieco pracy domowej.

FF: Bardzo mi się podoba wydawane przez Wydział Południowopacyficzny młodzieżowe czasopismo The Edge, ponieważ zamieszczane są w nim recenzje różnych produktów branży medialnej z chrześcijańskiego punktu widzenia. Dzięki temu młodzi ludzie mają pomoc w podejmowaniu świadomych decyzji.

LC: Bycie poinformowanym to najlepszy sposób na sprawowanie kontroli. Media próbują nami manipulować, ale jeśli jesteśmy dobrze poinformowani, nie damy się tak łatwo zmanipulować. Niestety, więcej informacji na temat produktu zasięgamy, kupując samochód, niż karmiąc nasz umysł.

FF: Przedyskutujmy sprawę z innymi. Ja na przykład dzięki programowi iTunes przesłuchuję najpierw daną płytę w Internecie. Albo zapoznaję się z tekstami piosenek i stwierdzam: „Ależ się cieszę, że nie kupiłem tego albumu!”. W dzisiejszych czasach jest mnóstwo sposobów, żeby zasięgnąć informacji o danym produkcie z branży medialnej.

GS: No i bądźmy świadomi, jakich zasad uczy Biblia. Wszyscy powinniśmy umieć powiedzieć, co uważamy za właściwe, na podstawie jej lektury, a nie tego, że coś fajnie wygląda albo fajnie brzmi. Spytajmy samych siebie, czy na podstawie Pisma Świętego myślę o danej rzeczy krytycznie?

LC: Należy zadać sobie pytania: „Czy mam na to teraz czas? Czy mam na to pieniądze? Jak mogę lepiej gospodarować czasem i pieniędzmi?”.

FF: Nasze zbory i diecezje powinny wydać materiały na temat mediów i działalności misyjnej oraz tego, jak dokonywać wyborów, bo odnoszę wrażenie, że brak nam fundamentu pod krytyczne myślenie. Ludzie błędnie cytują Pismo Święte i dzieła Ellen White, aby udowodnić coś, czego w tych tekstach tak naprawdę nie ma.

GS: Większość z nas nie zawsze dokona tych samych wyborów. Ale to, że ja zakreśliłem tu granicę, nie oznacza, że wszyscy inni są źli, bo zakreślili granicę gdzie indziej.

 

© Bonita Joyner Shields/Adventist Review
Tłum. Paweł Jarosław Kamiński
Przewiń w górę^
Archiwum newsów

Zobacz wiadomości z:

2013 (20)
marca (1)
lutego (14)
stycznia (5)
2012 (115)
2011 (112)
2010 (102)
2009 (23)
2008 (3)
2007 (7)
Nowości video

Szkoła Sobotnia Hope Channel - Lekcja VIII

Nowości audio

JavaScript is disabled!
To display this content, you need a JavaScript capable browser.
Zapraszamy do wysłuchania audycji nt. działalności Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Belize i na Jamajce. (09:30) Zapraszamy do wysłuchania audycji nt. Michała Beliny-Czechowskiego, pioniera Adwentyzmu w Europie. (09.14)Zapraszamy do wysłuchania uroczystości ordynacji pastorskiej z Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Warszawie. (58:01)Zapraszamy do wysłuchania radiowego nabożeństwa Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Chełmnie. (57:47)
Zapraszamy do wysłuchania radiowego nabożeństwa Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Giżycku na Mazurach. (58:01)

 


Partnerzy medialni