header
 

Rzecz o medialnych siłach powietrznych

Rzecz o medialnych siłach powietrznychGwiazda tenisa John McEnroe słynie nie tylko z genialnej gry, ale też z przeklinania podczas wykłócania się z sędziami. W trakcie meczy często kwestionuje ich decyzje, krzycząc: „Wy chyba sobie kpicie!”. Osławione sprzeczki i charakterystyczne wyrażenie wykorzystał niedawno w reklamie firmy wynajmującej samochody.

Chciałbym poprzez zabawienie się tym wyrażeniem zakwestionować oddanie Kościoła adwentystycznego celom wzniesionym na takich charakterystycznych sloganach jak „głoszenie ewangelii” i „dokończenie dzieła”.

My chyba sobie kpimy. Gdyby było inaczej, wiele rzeczy, a przynajmniej jedną, robilibyśmy zgoła odmiennie. Już dawno temu uznalibyśmy za oczywiste, że większość ludzi czerpie informacje z telewizji i całkowicie gdzie indziej lokowalibyśmy nasze środki i wysiłki. W ten sposób do tej pory zdołalibyśmy już dotrzeć do ludzi tam, gdzie można ich znaleźć, tzn. w domach, gdzie wpatrują się w szklany ekran (rzecz jasna w formacie HD), i w samochodach, którymi dojeżdżają do pracy przy akompaniamencie radia.

Pozwolę sobie od razu zaznaczyć, że dotychczasowe dokonania można z całą pewnością śmiało pochwalić. Takie pionierskie programy telewizyjne jak The Faith for Today (Wiara na obecny czas), It Is Written (Napisano) i Breath of Life (Tchnienie życia), a także ich twórcy, ekipa techniczna i gospodarze stanowiły świadectwo wielkiej wiary, odwagi i wizji. To samo można bez dwóch zdań powiedzieć o programie Amazing Facts (Zdumiewające fakty) oraz wielu innych niedocenianych przedsięwzięciach lokalnych zborów i pastorów.

Wyrazy szczególnego uznania należą się oczywiście adwentystycznym telewizjom: kościelnej Hope Channel oraz prywatnej Three Angels Broadcasting Network. Są to godne najwyższej pochwały inicjatywy dotarcia do całego świata z ewangelią za pośrednictwem telewizji.

Szlaki ewangelizacji radiowej w Kościele przecierała audycja Voice of Prophecy (Głos proroctwa), która w dalszym ciągu jest wizytówką adwentystycznej misji radiowej, stanowiąc bardzo profesjonalnie wykonaną mistrzowską robotę. (Jednocześnie muszę przyznać, że wolałbym, aby program w większym stopniu przedstawiał proroctwa i/lub doktryny, ale to już inna sprawa).

Chodzi o to, że skoro rzekomo sobie nie kpimy i faktycznie chcemy dotrzeć do świata i „dokończyć dzieło”, to czemu liczby takich samych przedsięwzięć nie można by zwielokrotnić i czemu nie wspiera się ich bardziej finansowo, żeby mogły poszerzyć swój zasięg?

Kwestia, czy sobie kpimy, czy nie, pozostaje chyba otwarta. Aby ustalić prawdę, anonimowy informator w aferze Watergate poradził dziennikarzom Woodwardowi i Bernsteinowi „iść tropem pieniędzy”. Biblia informuje nas: „gdzie skarb twój, tam serce twoje”. Gdybyśmy sobie nie kpili, nasze priorytety w budżecie i wspólne inwestycje wyglądałyby chyba... hmm... inaczej. Nie ulega wątpliwości, że chcąc być skutecznym w docieraniu z poselstwem do wielu ludzi, robi się to przy pomocy mediów – głównie telewizji, ale także radia oraz Internetu. Wraz z pojawieniem się telewizji kablowej i satelitarnej zmniejszyły się znacznie przeszkody ewangelizacji za pośrednictwem tego medium. W każdym razie jako organizacja, wspólnota nie mamy już wymówki, że nie inwestujemy teraz mocno w ewangelizację przez media na bezprecedensową skalę.

Szczerze mówiąc, przydałaby się zmiana wzorca. Musimy całkowicie wyrzucić z naszych głów myślenie o inwestycji zwrotnej. Innymi słowy, skuteczności naszych działań nie należy mierzyć liczbą chrztów. Nasz wspólny cel powinien po prostu polegać na bombardowaniu świata nasionami chrześcijańskiego, protestanckiego, adwentowego orędzia, jak również na pokazywaniu jak największych korzyści zdrowotnych dla jednostki i rodziny, płynących ze stylu życia towarzyszącego temu orędziu. Kiedy już na dobre zaczniemy bombardować i Duch Święty niechybnie wykona swoje dzieło (zob. Iz 55,11) lub kiedy nasiona zapuszczą korzenie, wówczas powinniśmy ruszyć z oddziałami piechoty, tj. z różnymi stowarzyszeniami i organizacjami (m.in. adwentystycznymi szkołami) wspomagającymi nasze lokalne zbory.

Niewątpliwie wielu naszych księgowych prawdopodobnie powie nam, że takie podejście nie będzie opłacalne, tylko kosztowne. Każdą taką przestrogę należy natychmiast zignorować. Nasz cel – rzekomo zawsze nam przyświecający – to nie żadne oszczędzanie pieniędzy ani ich zarabianie, lecz pomaganie Bogu w jego winnicy podczas żniw. Dzieło to będzie przede wszystkim wymagać inwestowania z Tym i w Tego, który jest źródłem wszystkich środków, jakimi dysponujemy. Kiedy już będziemy właściwie wykorzystywać radio i telewizję, tzn. dokładnie do tych celów, w jakich istnieją, wtedy do Boga będzie należało „stanięcie na wysokości zadania” w taki sposób, jaki uzna za właściwy.

Oddziały piechoty zbierają się od dziesiątków lat, może nawet od wielu pokoleń. Teraz trzeba dokładnie rozmieścić siły powietrzne... jeśli rzecz jasna sobie nie kpimy.

© Stephen Foster/Adventist Today
Tłum. Paweł Jarosław Kamiński
Przewiń w górę^
Archiwum newsów

Zobacz wiadomości z:

2013 (20)
marca (1)
lutego (14)
stycznia (5)
2012 (115)
2011 (112)
2010 (102)
2009 (23)
2008 (3)
2007 (7)
Nowości video

Szkoła Sobotnia Hope Channel - Lekcja VIII

Nowości audio

JavaScript is disabled!
To display this content, you need a JavaScript capable browser.
Zapraszamy do wysłuchania audycji nt. działalności Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Belize i na Jamajce. (09:30) Zapraszamy do wysłuchania audycji nt. Michała Beliny-Czechowskiego, pioniera Adwentyzmu w Europie. (09.14)Zapraszamy do wysłuchania uroczystości ordynacji pastorskiej z Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Warszawie. (58:01)Zapraszamy do wysłuchania radiowego nabożeństwa Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Chełmnie. (57:47)
Zapraszamy do wysłuchania radiowego nabożeństwa Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Giżycku na Mazurach. (58:01)

 


Partnerzy medialni