header
 

Media i wiara czyli potęga nadziei

Media i wiara czyli potęga nadzieiDzieląc się z uczniami proroczym przesłaniem zawartym w 24 i 25 rozdziale Ewangelii Mateusza, Jezus zdawał sobie w pełni sprawę z nieszczęść, które go miały wkrótce spotkać. Wyraził też szereg obaw o przyszłość umiłowanego Kościoła w rozpadającym się świecie.

Niemniej, o dziwo, wydawał się bagatelizować te katastrofalne wypadki i prosił uczniów, aby nie zadręczali się myślami o nich. Pomimo zniechęcających okoliczności dwukrotnie zapewnił nas tryumfalnie o całkowitym zwycięstwie ewangelii, która „będzie głoszona po całej ziemi” (Mt 24,14)*, co doprowadzi do ogólnoświatowego żniwa, które zbiorą aniołowie „od krańca do krańca nieba” (24,30.31).

Jezus nie jest panikarzem

W 24 rozdziale Ewangelii Mateusza dostrzegam pewien schemat. Jezus zaczyna od przestrogi wyrażającej zaniepokojenie o Kościół. Przemawia jak pasterz do ukochanej trzódki: „Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł” (w. 4). Następnie wymienia niektóre z niebezpieczeństw, którym Kościół będzie musiał stawić czoło po tym, jak Syn wróci do Ojca: fałszywi mesjasze, wojny i wieści o wojnach, głód, trzęsienia ziemi. Jezus wszakże traktuje te zdarzenia tak, jakby wcale nie wskazywały na jego rychły powrót. Zdaje się mówić: Tak po prostu potoczą się dzieje. Nie wpadajcie w popłoch. Nie zatracajcie się w statystykach. Nie traćcie czasu na gromadzenie danych świadczących, że wasze pokolenie jest gorsze od innych. Jak czytamy w The Message, wolnym przekładzie biblijnym: „Tak będzie się toczyła historia. Nie jest to żaden znak końca” (w. 6).

Potem Jezus zajmuje się już samym Kościołem i najpierw zapowiada przerażające czasy, jakie przyjdą na jego wyznawców. Boski Orędownik miłości z bólem serca stwierdza, że „ostygnie miłość wielu” (w. 12). Następnie jednak w wersetach 13 i 14 przedstawia dwie zaskakująco pozytywne przepowiednie, mówiące o wytrwałości i ewangelizacji. (Do wersetów tych powrócimy za chwilę).

Niedługo potem Jezus jakby znowu zaczyna to samo, ostrzegając Kościół przed fałszywymi mesjaszami (w. 23). Zapowiada niebywały czas ucisku, a nawet informuje nas, że czas ten zostanie skrócony (ww. 21-22). Dalej, opisuje okoliczności swojego prawdziwego przyjścia (w. 27-30), po czym w wersecie 31, brzmiącym podobnie do 14, dociera do nowego punktu kulminacyjnego proroczego poselstwa. W wersecie 14 oznajmił, że ewangelia będzie głoszona po całej ziemi, teraz zaś dowiadujemy się, że dojdzie do globalnych żniw i że „Jego wybrani” zostaną zgromadzeni „od krańca do krańca nieba”!

Jakież dziwne i zarazem cudowne słowa wypowiada na Górze Oliwnej, będąc odrzuconym i wzgardzonym przez przywódców narodu i mając tuż przed sobą perspektywę męki i haniebnej śmierci!

„Pośle On swoich aniołów”. „Swoich”, ponieważ jest Bogiem. Odgłos trąby na górze Synaj był niezwykle donośny. O ileż głośniej i groźniej zabrzmi trąba, która przebudzi zmarłych i wezwie ich pospołu z żywymi przed Boży tron!

Jego są aniołowie i wybrani. Zbawieni należą do Chrystusa, ponieważ wykupił ich swoją drogocenną krwią. Ponieważ „wybrani zostali zgodnie z tym, co przewidział Bóg Ojciec” (1 P 1,2), i ofiarowani jednorodzonemu Synowi. Należą do niego i nikt nie jest ich w stanie wyrwać z jego ręki. Jego aniołowie zgromadzą ich z czterech stron świata. Nikt nie przepadnie, choćby znajdował się w najodleglejszym zakątku świata albo spoczywał w zapomnianej przez wieki mogile.

Aniołowie zbiorą ich wszystkich – z nędznych chatynek i z pałaców, z zatłoczonych azjatyckich miast i z zimnych płaskowyżów Ameryki Południowej, z zaawansowanych ośrodków naukowych Europy Zachodniej i Ameryki Północnej i z prymitywnych chat uchodźców wojennych. Aniołowie sprowadzą przed Pana każdego z jego wybranych, wszystkich, których umiłował i za których umarł. Sprowadzą ich przed Pana, w którego wierzyli, którego kochali i któremu ufali do grobowej deski.

Ekscytujące przepowiednie

A teraz powróćmy do wersetów 13 i 14. Mamy tu zestawione dwa wspaniałe proroctwa o poselstwie z czasów końca o Chrystusie: jedno o wytrwałości jego naśladowców, drugie o powszechności głoszenia ewangelii.

Są przedstawione razem, ponieważ ściśle się ze sobą łączą. Wytrwała cierpliwość – wytrwanie w posłuszeństwie Chrystusowi – jest absolutnie niezbędna do głoszenia poselstwa ewangelicznego. A kim są ci, którzy oprą się każdemu atakowi na ich wiarę i miłość? Co sprawia, że są tak niezachwiani? Czy sami z siebie cechują się siłą, nonkonformizmem, niewrażliwością na ból fizyczny i emocjonalny?

Raczej nie! Mają te cechy dzięki przyświecającej im nadziei, dzięki temu, że zaufali obietnicom Zbawiciela i wokół niego zogniskowali swoje życie.

Ze zdumieniem obserwuję postępy czynione przez ewangelię wspartą nowoczesną techniką. Głosimy w kazaniach, że w czasach końca „wielu będzie szukać i wzrośnie poznanie” (Dn 12,4 Biblia poznańska) albo – jak mówią inne przekłady – „Wielu będzie badać i pomnoży się wiedza”. Rezultaty są zdumiewające. Współczesny transport po przystępnej cenie, emigracja zarobkowa, pokój w miejscach znanych wcześniej z ciągłych rozruchów, komunikacja cyfrowa i względny dobrobyt tam, gdzie dotąd panowała bieda z nędzą. Wszystko to pobudza młodszych i starszych do podróży po całym świecie – od najsłynniejszych miejsc po najmniej dostępne rejony.

Co uczynił Bóg!

Mam przywilej być pastorem oraz pracownikiem stacji telewizyjnej, którą Kościół Adwentystów założył w Rumunii. W przeddzień mojego wyjazdu tutaj, do Silver Spring, młodzi liderzy z mojego zboru zaczęli się sposobić do przyszłorocznej wyprawy misyjnej na Czarny Ląd. Wychodzimy z odosobnienia, rozglądamy się wokół siebie i postrzegamy świat jako nasze pole misyjne. Jedna z tych osób to student stomatologii, niekaznodzieja, który uczestniczył już w trzech ekspedycjach misyjnych na teren Ameryki Środkowej i Południowej! Grupa trzydziestu osób wróciła właśnie z Kenii, m.in. kilkoro uczniów szkół średnich i studentów, żona przewodniczącego Kościoła adwentystycznego w Rumunii i cała rodzina skarbnika Kościoła.

Nie potrafię wyrazić słowami, jak ogromnie się cieszę, widząc każdego dnia kolejne gospodarstwa domowe dodane do naszej listy potencjalnych odbiorców Speranta TV, najnowszej filii telewizji Hope Channel. Obecnie liczymy na dotarcie do niemal 2 mln domów poprzez telewizję kablową i satelity DBS, nie licząc internetu. W ciągu pięciu miesięcy nasza strona internetowa, na której można nas oglądać na żywo, odnotowała 1,2 mln odwiedzin.

To nieprawdopodobne! Zaczęliśmy wykorzystywać technologię satelitarną zaledwie kilka lat temu (najpierw programy NET '96, NET '98 i projekt It Is Written ACTS 2000 w Bukareszcie), a teraz mamy nadający dwadzieścia cztery godziny na dobę rumuński program oglądany w milionach domów na terenie całej Europy!

Parę dni temu nasz techniczny zadzwonił do pewnej firmy zamówić jakiś produkt. Kiedy podał swój adres mailowy, pracownik przedsiębiorstwa spytał: „Poważnie? Pracuje pan w Speranta TV? Bardzo ją lubię. Gratulacje!”. Właśnie otrzymałem wiadomość od pewnego widza, który z początku był tak wściekły, że dostawca kablówki przyłączył mu nasz kanał, że zadzwonił do niego z żądaniem, aby nas odcięli. Dostawca tego nie zrobił, a dziś ten sam odbiorca napisał do nas, żeby powiedzieć, jak bardzo mu się podobamy!

A to, co dzieje się w Rumunii, stanowi tylko drobną część dzieła rozwijającego się na całym świecie. Z tego tutaj miejsca do każdej części świata wypływają strumienie światła, fascynujące pomysły i hojne darowizny, a to wszystko w jednym celu: zanieść jak najszybciej ewangelię całemu światu. W większym stopniu aniżeli niegdyś obecne pokolenie żyje nadzieją, że to, co kiedyś wydawało się niewykonalne, teraz się spełnia. O takich ludziach Jezus rzekł: „Nie przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie” (Łk 21,32).

Nie potęgą techniki

Na końcu jednak o sukcesie nie zadecyduje to, kto dysponuje najlepszą technologią ani najskuteczniej zarządza środkami finansowymi. Jezus zapowiedział, że ewangelię będą głosić całemu światu tylko ci, którzy wytrwają. A jedyną przyczyną wytrwałości i niezachwiania jest nadzieja.

Czasami świadectwo ludzi pełnych nadziei przychodzi w nieoczekiwany sposób, sprawiając wrażenie słabości i porażki. Wpływ, jaki wywiera na ludzi, wychodzi na jaw z dużym opóźnieniem, jak to ilustruje następująca historia, którą przytaczam słowo w słowo za rumuńską gazetą o najwyższym w kraju nakładzie. Napisana przez dziennikarza, którego nigdy nie spotkałem, została opublikowana na początku 2007 roku, w czasie gdy w Rumunii żywo dyskutowano pewne sprawy dotyczące wolności religijnej, toczące się wokół kwestii usunięcia ze szkół państwowych – prawosławnych ikon, które powieszono po upadku komunizmu. Tytuł historii brzmi: „Wybacz mi, Beatrice!”. Oto ona:

Około ćwierć wieku temu mieszkałem w dzielnicy robotniczej i chodziłem do siódmej klasy. Moja koleżanka z klasy miała na imię Beatrice. Była niewysoka, śliczna i bystra. Siedziała w drugiej ławce w środkowym rzędzie. Była najlepszą uczennicą w klasie. Nie odzywała się bez pozwolenia i ubierała się zgodnie ze szkolnym regulaminem. Krótko mówiąc, była wymarzonym dzieckiem w porównaniu z nami – hałaśliwą, wredną, zbuntowaną czeredą.

Beatrice stanowiła dla całej klasy nieodgadnioną tajemnicę. Wszyscy bardzo jej zazdrościliśmy. W tamtych czasach było rzeczą niewiarygodną, aby uczeń opuszczał co tydzień cały jeden dzień zajęć. Beatrice opuszczała nie tylko zajęcia w sobotę, ale też wychodziła przed końcem ostatnich lekcji w piątek. Wszyscy mieliśmy lekcje po południu, więc jak tylko zbliżał się wieczór, pakowała się i znikała. Przypominała Kopciuszka, opuszczającego w pośpiechu przed północą salę balową.

Beatrice była córką lekarza, a jej rodzina należała do Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego. W każdą sobotę odnotowywano, że opuściła zajęcia bez przyczyny. Dyrektor szkoły i inni członkowie władz zawsze kazali jej rodzicom przychodzić do szkoły, gdzie potępiali ich, poniżali i grozili. O Beatrice dyskutowano na każdym szkolnym spotkaniu, besztano ją i pogardzano nią za wiarę.

W pewien piątek mieliśmy zajęcia z historii. Kiedy do przerwy zostało pięć minut, nauczycielka zaproponowała, żeby uczniowie nie wypuścili Beatrice z klasy. „Czas skończyć z tym szczególnym traktowaniem” – rzekła nauczycielka. „Powiem twoim kolegom i koleżankom, żeby zatrzymali cię w klasie. Sama też nie wyjdę, dopóki nie przyjdzie następny nauczyciel”.

Beatrice, niezrażona pogróżką, spokojnie zaczęła się pakować. Nauczycielka wezwała nas, żebyśmy interweniowali Niektórzy chłopcy, m.in. ja, rzucili się w kierunku drzwi, żeby przez nie nie wyszła. Inni otoczyli ją, próbując ją przekonać, żeby się poddała. Beatrice siadła z powrotem na krześle. Po kilku minutach słuchania naszych bezsensownych obelg zakryła uszy, jakby dla ochrony, i rozpłakała się. Po policzkach pociekły jej łzy. Zszokowani, daliśmy za wygraną. Zaległa idealna cisza, jakby w tej samej chwili cała klasa doznała objawienia. Wszystkim nam było wstyd z powodu tego, jak się zachowaliśmy.

Nie zwracając uwagi na protesty nauczycielki, wróciliśmy na swoje miejsca, pokorni i skruszeni. Beatrice wyszła ze łzami płynącymi po jej ślicznej twarzy. Na ścianie wisiała jedyna ikona dozwolona w szkole w tamtych latach – „ikona” z wizerunkiem Nicolae Ceausescu.

Od tego dnia Beatrice nie miała już żadnych problemów, kiedy nadchodził czas wyjścia ze szkoły. Między nami zawiązała się zagadkowa solidarność. Nawet pomagaliśmy jej wyjść: otaczaliśmy ją i odprowadzaliśmy korytarzami, żeby nie widzieli jej nauczyciele. Dawaliśmy jej odpisać sobotnie lekcje, a nawet podpowiadaliśmy na klasówkach, chociaż nigdy tego nie potrzebowała. Dwa lata później Beatrice z rodziną wyemigrowała. Od tamtej pory nie miałem o niej wieści.

W normalnym społeczeństwie, jeśli jest choćby jedna szkoła z zaledwie jednym uczniem innego wyznania, ikony powinno się z klas usunąć. Inaczej kolejne dzieci będą na nowo przeżywać bolesną historię Beatrice.

Jak widzicie, ten człowiek zabrał głos po dwudziestu pięciu latach. Zetknięcie się w wieku 12-13 lat z młodziutką adwentystyczną sabatarianką zmieniło jego podejście i wiele lat później dało mu moralną odwagę zająć niepopularne stanowisko. Emocjonalne zetknięcie się z niezachwianą chrześcijanką dającą świadectwo swojej wiary uruchomiło proces, który w końcu przyniósł efekt.

Kształtowanie nadziei

Naszym zadaniem, głównym zadaniem, jest kształtowanie takich świadków nadziei. Są oni naszą najcenniejszą zaletą, warci każdej ożywiającej godziny, jaką z nimi spędzamy, każdego orzeźwiającego kazania, jakie im głosimy, każdego szkolenia, jakie im oferujemy, i każdej ofiary, jaką ponosimy, aby ich utwierdzić, umocnić i przyszykować. Wszystkie kościelne środki są niczym bez ludzi z taką nadzieją, przygotowanych na wytrzymanie do samego końca. Wszystkie kościelne środki nie są zbyt dużym wydatkiem na kształtowanie tego rodzaju osób wypełnionych nadzieją.

Tacy ludzie są najlepiej strzeżonymi tajemnicami armii Pana – niezachwianymi, niepokonanymi, niezastąpionymi. Są ludem nadziei! Czy i my jesteśmy jego częścią? I czy mamy na niego wpływ?

© Adrian Bocaneanu/Adventist World
Tłum. Paweł Jarosław Kamiński

Adrian Bocaneanu jest dyrektorem telewizji Hope Channel w Rumunii i lokalnym pastorem w wydziale Euro-Afrykańskim.

Niniejszy artykuł stanowi skrót kazania wygłoszonego przez autora podczas dorocznej jesiennej Rady Generalnej Konferencji w październiku 2007 roku w Silver Spring w stanie Maryland.

* Jeśli nie zaznaczono inaczej, wszystkie biblijne cytaty pochodzą z Biblii Tysiąclecia, wyd. 5.
Przewiń w górę^
Archiwum newsów

Zobacz wiadomości z:

2013 (20)
marca (1)
lutego (14)
stycznia (5)
2012 (115)
2011 (112)
2010 (102)
2009 (23)
2008 (3)
2007 (7)
Nowości video

Szkoła Sobotnia Hope Channel - Lekcja VIII

Nowości audio

JavaScript is disabled!
To display this content, you need a JavaScript capable browser.
Zapraszamy do wysłuchania audycji nt. działalności Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Belize i na Jamajce. (09:30) Zapraszamy do wysłuchania audycji nt. Michała Beliny-Czechowskiego, pioniera Adwentyzmu w Europie. (09.14)Zapraszamy do wysłuchania uroczystości ordynacji pastorskiej z Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Warszawie. (58:01)Zapraszamy do wysłuchania radiowego nabożeństwa Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Chełmnie. (57:47)
Zapraszamy do wysłuchania radiowego nabożeństwa Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Giżycku na Mazurach. (58:01)

 


Partnerzy medialni