header
 

71 mila, czyli birmańskie impresje

71 mila, czyli birmańskie impresjeKołyszący się łagodnie hamak ze śpiącym dzieckiem, muskanym po twarzy przezierającym przez liście słońcem. Grupka kobiet i nastolatków rajcujących przy krojeniu i mieszaniu składników na obiad na otwartym ogniu. Po drugiej stronie podwórka snująca się para wołów zaprzężonych do prostego wozu.

Im większą liczbą przedmiotów się otaczamy, tym więcej ludzi — przynajmniej na Zachodzie — pociąga prostota. Podróżując rok temu po Birmie i spotykając radiosłuchaczy żyjących w niezwykle skromnych chatach, być może zatem nie powinniśmy się aż tak mocno dziwić, że nasze posty na portalach społecznościowych wywoływały komentarze w stylu: „Chciałabym tam z Wami być, nie żartuję. Niby wszystko tutaj mamy, ale jestem ciekawa, czy tym ludziom faktycznie lepiej się żyje”. Albo: „Może spędzę tam emeryturę!”.

To ciekawe, że nasze fotogalerie na fejsbuku okraszone paroma słowami wyjaśnienia potrafiły tak dokładnie uchwycić ducha prawdziwej gościnności, otwartości i międzypokoleniowej ciepłej atmosfery, z jakimi dane nam było się tam zetknąć. I zepchnęły na bok wyraźnie prymitywne warunki bytowe Birmańczyków. Pierwszy raz miałam osobiście styczność z taką wsią. A i obywatel świata technik AWR Daryl Gungadaoo, który w ciągu bez mała dwudziestu lat pracy w naszym radiu zahaczył prawie o każdy kraj, stwierdził: „Takiej wizyty na wsi jeszcze nie przeżyłem. Coś cudownego!”.

Chodziło mu o tzw. 71 milę. Nadaliśmy wiosce taką nazwę, bo żadne znaki drogowe nie informowały o istnieniu w lesie tej miejscowości. Realizatorzy z AWR, którzy nam towarzyszyli, musieli bacznie obserwować słupki pikietażowe na drodze z Rangun, stolicy kraju. W końcu dokładnie tam, gdzie słupek wskazał 71 milę, odbili w bok i po kilku minutach jazdy wyboistą drogą gruntową dotarliśmy na umówione miejsce.

Przywitał nas Peter (to nie było chyba jego prawdziwe birmańskie imię), lider okołoczterdziestoosobowej grupy adwentystów w wiosce liczącej 250 mieszkańców.

— Szukałem w radiu rozgłośni BBC — powiedział nam Peter — a znalazłem programy AWR w języku kareńskim. Rano i wieczorem mamy całkiem dobry odbiór. Radio to nasz przyjaciel i pomocnik. Jest naszą jedyną rozrywką, więc podłączamy je do głośnika, żeby wszyscy mogli skorzystać. Słuchamy go, wykonując różne prace domowe.

Słuchaczom przypadły do gustu zwłaszcza audycje poświęcone zdrowiu.

Peter umie czytać i pisać i ma kareńską Biblię, która kosztuje tych rejonach około trzech dolarów. Dzięki temu, że nawiązał listowny kontakt z pracownikami AWR, wioskę odwiedził już kilkukrotnie Victor Than, główny realizator programów w języku kareńskim.

— Martwię się o tutejszych — wyraził zaniepokojenie Peter. — Odżywiają się raczej kiepsko, jedzą głównie ryż. Żeby coś zarobić, mogą co najwyżej ścinać bambusy, dostają kilka centów za sztukę, albo pracować przy uprawie ryżu. Dzieci muszą iść piechotą godzinę do szkoły.

Jak się sami szybko przekonaliśmy, najbliższe zapasy wody stanowiła odkryta studnia za domem Petera, dająca mętną wodę. Kiedy zapytaliśmy, jak wygląda opieka medyczna albo zakup produktów niewytwarzanych ręcznie, okazało się, że sprawunki robi się w najbliższym miasteczku odległym o 25 km. Aby się tam dostać, mieszkańcy wioski pieszo lub rowerem dostają się do szosy, następnie jadą do miasteczka autobusem, tam załatwiają swoje sprawy i wracają wieczornym autobusem.

Trudności jednak wcale nie muszą być nie do przeskoczenia. Kiedy na przykład nie ma prądu ani łatwego dostępu do baterii, słuchacze doładowują baterie za pomocą solara. Realizacja znacznie ambitniejszego celu, który postawili sobie niegdyś wyznawcy — zbudować kościół — trwała dość długo. Oszczędzano dziesięć lat, aż uzbierano 7000 dolarów potrzebnych do nabycia ziemi na terenie wioski. Dalsze piętnaście tysięcy na materiały budowlane zapewnił hojny sponsor z Kanady. Budynek kościoła wprawdzie wymaga jeszcze trochę pracy, m.in. wstawienia okien, ale zbór już planuje budowę domu dla pastora i wykopanie dla niego osobnej studni.

Grupie pod kierownictwem Petera, utrzymującej dobre stosunki z przywódcą wioski, marzy się też wzniesienie w wiosce szkoły.

Ciekawe tylko, czy aby słowo stało się ciałem, będą musieli czekać kolejnych dziesięć lat.

© Shelley Nolan Freesland (dyrektor AWR ds. Komunikacji społecznej)
Tłum. Paweł Jarosław Kamiński

Przewiń w górę^
Archiwum newsów

Zobacz wiadomości z:

2013 (20)
marca (1)
lutego (14)
stycznia (5)
2012 (115)
2011 (112)
2010 (102)
2009 (23)
2008 (3)
2007 (7)
Nowości video

Szkoła Sobotnia Hope Channel - Lekcja VIII

Nowości audio

JavaScript is disabled!
To display this content, you need a JavaScript capable browser.
Zapraszamy do wysłuchania audycji nt. działalności Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Belize i na Jamajce. (09:30) Zapraszamy do wysłuchania audycji nt. Michała Beliny-Czechowskiego, pioniera Adwentyzmu w Europie. (09.14)Zapraszamy do wysłuchania uroczystości ordynacji pastorskiej z Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Warszawie. (58:01)Zapraszamy do wysłuchania radiowego nabożeństwa Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Chełmnie. (57:47)
Zapraszamy do wysłuchania radiowego nabożeństwa Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Giżycku na Mazurach. (58:01)

 


Partnerzy medialni